Reklama

Reklama

Cmentarz żywych ludzi w Kairze

Największa nekropolia Kairu, al-Arafa, zwana także Miastem Umarłych, to jednocześnie największe slumsy tego 18-milionowego miasta. Poza grobowcami mameluckich i osmańskich władców Egiptu, można tu znaleźć m.in. pocztę, sklepy czy zakłady naprawy samochodów.

Gdy poinformowałem Minę, historyka z Kairu, o planach odwiedzenia Miasta Umarłych, spojrzał na mnie z politowaniem i zapytał: "Czy obcokrajowcy muszą zawsze wynajdować sobie tak paskudne atrakcje? Uważaj na siebie, bo to miejsce ma naprawdę złą sławę".

Reklama

O al-Arafie, a w zasadzie o jej mieszkańcach słyszałem wiele negatywnych opinii. Przede wszystkim dlatego, że żyją tu najbiedniejsi Kairczycy, outsiderzy, których nie było stać na własne domy, więc zamieszkali na cmentarzu. Policja nigdy się tu nie zapuszcza, nie wspominając o zwykłych Egipcjanach, choć to ważne, historyczne miejsce - na cmentarzu spoczywa przecież wielu władców Egiptu.

Miasto Umarłych to gmatwanina wąskich i pełnych pyłu uliczek. Kilka z nich pokryto asfaltem, lecz brak samochodów powoduje, że jest tu stosunkowo spokojnie. Słychać tylko częste ujadanie bezpańskich psów, których na al-Arafie są setki. Wszędzie leżą sterty śmieci - tylko wewnątrz mauzoleów, gdzie pochowano zmarłych, widać porządek. Jeszcze kilka lat temu na cmentarzu nie było prądu, ani bieżącej wody. Teraz się to zmienia, do al-Arafy dociera powoli cywilizacja. Są sklepy, poczta, fryzjer, czy warsztaty samochodowe, jednak nadal brakuje szkół i szpitali.

Usiadłem w jednej z lokalnych kawiarni. Szklanki i cały sprzęt do parzenia herbaty sprzedawca rozłożył wprost na płycie jednego z nagrobków, których przed domem ma łącznie osiem. Pokazuje jak w dwóch małych pokojach żyje jego sześcioosobowa rodzina. Jest biednie i ponuro, bo w ramach oszczędności nie zapalają światła. Mężczyzna ma na imię Ibrahim i już nie pamięta, kiedy do grobowca wprowadzili się jego przodkowie. "Dawno" - odpowiada zdawkowo.

Najważniejsza część grobowca

Mieszkał tu już jego ojciec i dziad, teraz mieszka tu on ze swoimi dziećmi. Ibrahim pokazuje piwnicę - to najważniejsza część grobowca. Na środku pomieszczenia znajduje się mogiła z nazwiskiem szejka, którego rodzina zasponsorowała budowlę. Szacuje się, że na al-Arafie znajduje się ok. 300 tys. takich budynków.

Grobowce w Mieście Umarłych nie przypominają tych z Europy. Zgodnie ze starożytną tradycją cmentarze w Egipcie budowano w formie domów-grobowców, które z daleka niczym nie różnią się od zwykłych domów mieszkalnych. Jedynie zamiast tabliczki z nazwiskiem mieszkańców budynku, jest informacja o zmarłym. Największe budowle przygotowywane były z myślą o stworzeniu dogodnych miejsc do zabaw i spotkań żyjących jeszcze członków rodziny.

Cmentarz rozciąga się na ponad 6 kilometrów i zajmuje powierzchnię ponad 6 800 ha. Z jednej strony otaczają go surowe wzgórza Mukattam, z drugiej autostrada. Główna brama nekropolii położona jest zaledwie 700 m od słynnego meczetu al-Azhar i zatłoczonego turystycznego suku Chan al-Chalili. Do Miasta Umarłych swoje kroki kieruje jednak niewielu. Większy ruch panuje tu jedynie w piątki, kiedy Egipcjanie przychodzą odwiedzać zmarłych.

Potomkowie strażników cmentarnych, grabarzy i ich rodzin żyją w tym miejscu od wieków. Grobowce przodków to teraz ich domy. Oficjalne pozwolenie na zamieszkanie w Mieście Umarłych władze kairskie wydały w latach 1950. za czasów prezydentury Gamala Abdela Nasera, kiedy Kair przeżywał gwałtowny napływ ludności z obszarów wiejskich.

Druga fala przesiedleńców przybyła do nekropolii po trzęsieniu ziemi, które w 1992 r. nawiedziło Egipt. Ludzie ze zrujnowanych domów woleli przenieść się wówczas na położony blisko centrum cmentarz, niż na biedne przedmieścia, które im zaproponowano.

Nikt tak naprawdę nie wie, ilu ludzi mieszka w al-Arafie. Szacunki są skrajnie różne - od 100 tysięcy aż do 4 milionów. Oficjalnych statystyk jednak nie ma. Najczęściej pojawia się liczba 500 tys. osób i ona wydaje się najbardziej prawdopodobna.

Kair to największa metropolia Afryki i Bliskiego Wschodu, do której każdego roku trafiają tysiące nowych mieszkańców. Tempo, w jakim miasto się rozrasta, powoduje, że coraz trudniej uporać się z problemem przeludnienia i biedy. Ze względu na postępujący w Egipcie kryzys polityczny i gospodarczy w najbliższym czasie wyprowadzić się z al-Arafy będzie bardzo ciężko. Miasto chce przenieść stąd ludzi do 2050 r. do nowych osiedli - dla wielu mieszkańców cmentarza brzmi to jak kolejna mrzonka rządzących.

Dowiedz się więcej na temat: cmentarze | Kair | cmentarz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje