Reklama

Reklama

Chiny o amerykańskich zarzutach: Ekstremalnie niedorzeczne

Rzeczniczka chińskiego MSZ Hua Chuning odrzuciła w piątek oskarżenia amerykańskiego wiceprezydenta Mike’a Pence’a o próby wpływania na wybory w USA, określając te zarzuty jako "ekstremalnie niedorzeczne" i usiłowanie "zrobienia czegoś z niczego".

W komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej resortu spraw zagranicznych Hua oskarżyła Pence’a o czynienie "wielu bezpodstawnych zarzutów", "mylenie dobra ze złem" oraz "ekstremalnie niedorzeczne" próby "zrobienia czegoś z niczego". "Chiny stanowczo się temu sprzeciwiają" - skwitowała.

Hua odniosła się w ten sposób do czwartkowej wypowiedzi Pence’a, który podczas wystąpienia w waszyngtońskim ośrodku politologicznym krytykował "drapieżne poczynania" Chin i zarzucił im "bezprecedensowe starania o wpływ na amerykańską opinię publiczną" w związku z tegorocznymi wyborami do Kongresu i wyborami prezydenckimi w 2020 roku.

Reklama

Zdaniem Pence’a chińskie władze chcą, aby prezydentem USA nie został ponownie Donald Trump, który również zarzucał wcześniej Chinom usiłowanie wpływu na amerykańskie wybory.

Rzeczniczka chińskiego MSZ zapewniła, że Chiny "nie mają żadnego interesu we wpływaniu na politykę wewnętrzną i wybory w USA" i powtórzyła oficjalne stanowisko władz, że Chiny nie ingerują w wewnętrzne sprawy innych krajów.

"Gospodarcze i dyplomatyczne działania Chin są uniwersalnie dobrze przyjmowane przez wszystkie kraje i naszych przyjaciół na całym świecie" - oceniła. Powtórzyła również apel chińskiej dyplomacji, by USA "naprawiły swoje błędy, przestały oczerniać Chiny bez powodu oraz szkodzić ich interesom i stosunkom dwustronnym".

Relacje Chin z USA są obecnie coraz bardziej napięte m.in. z powodu narastającego konfliktu celnego. Waszyngton zarzuca Pekinowi kradzież amerykańskiej technologii, krytykuje jego roszczenia terytorialne i militaryzację spornego Morza Południowochińskiego.

W swoim wystąpieniu w konserwatywnym Hudson Institute Pence ocenił, że chińskie agencje bezpieczeństwa opracowały sposoby "hurtowej kradzieży amerykańskiej technologii", w tym planów wojskowych. Wiceprezydent USA zacytował niewymienionego z nazwiska wysokiego funkcjonariusza amerykańskiego wywiadu, który miał mu powiedzieć, że "rosyjskie działania (przed wyborami prezydenckimi w roku 2016) bledną w porównaniu z tym, co obecnie robią Chińczycy".

"Bloomberg Businessweek" podał w czwartek, powołując się na 17 anonimowych źródeł w amerykańskim wywiadzie, że chińscy szpiedzy umieszczali specjalne układy scalone w produkowanych w Chinach urządzeniach, które trafiły następnie do serwerów ok. 30 amerykańskich firm i agencji rządowych. Według pisma umożliwiło to agentom Pekinu infiltrację wewnętrznych sieci i kradzież technologii.

Doniesieniom tym zaprzeczyły firmy Apple i Amazon, do których według Bloomberga trafiły komponenty ze szpiegowskim czipem. 

Z Kantonu Andrzej Borowiak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy