Reklama

Reklama

Chcą legalnej aborcji dla Polek w Czechach. Napisały do premiera Andreja Babisza

Grupa kobiet zaapelowała do czeskiego premiera Andreja Babisza, aby tamtejsze Ministerstwo Zdrowia "wyszło Polkom z pomocą i raz jeszcze podkreśliło, że dostęp do aborcji w Republice Czeskiej jest dla nich możliwy". Jak dodały kobiety, "pomoże to rozwiać ewentualne wątpliwości części personelu lekarskiego i ujednolicić praktyki kliniczne".

Grupa Polek w liście do czeskiego premiera pisze, że "prawo aborcyjne w Polsce jest jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie", a "orzeczenie wydane przez Trybunał oznacza w praktyce prawie całkowity zakaz aborcji w Polsce".

Reklama

"Uważamy, że legalny dostęp do bezpiecznej aborcji jest jednym z praw człowieka i niezmiernie ważnym prawem reprodukcyjnym. Kiedy państwo polskie nie jest w stanie dbać o zdrowie fizyczne, psychiczne i życie osób w ciąży oraz odmawia dostępu do bezpiecznej, legalnej aborcji, osoby z Polski są zmuszone do szukania ratunku i wsparcia za granicą" - czytamy w liście, który poza Polkami podpisało kilka czeskich aktywistek i czeskich organizacji.

Autorki listu piszą, że ich celem jest pomoc Polkom w uzyskaniu rzetelnych informacji na temat możliwości przeprowadzenia bezpiecznego i legalnego zabiegu na terenie Republiki Czeskiej.

Legalna aborcja w Czechach to koszt około 800 zł

Za listem stoją działaczki kolektywu Ciocia Czesia. Ten powstał w Czechach na fali protestów w Polsce po ogłoszeniu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, w którym stwierdzono, że przepisy dotyczące tzw. aborcji eugenicznej, przeprowadzanej w przypadku podejrzenia choroby dziecka lub jego upośledzenia, są niezgodnie z polską konstytucją. Kolektyw tworzą Polki (wraz grupą wolontariuszy), które chcą pomagać swoim rodaczkom w przeprowadzeniu aborcji w Czechach. Ta u naszych sąsiadów jest legalna na żądanie do 12 tygodnia. 

Podobne do Cioci Czesi organizacje funkcjonują również w innych krajach. W Berlinie od lat działa Ciocia Basia, a w tym roku w Wiedniu powstała Ciocia Wienia.

Ciocia Czesia uruchomiła także publiczną zbiórkę i chce finansowo wspierać Polki planujące dokonać aborcji w Czechach. Koszt legalnego zabiegu aborcji - dla osób bez czeskiego ubezpieczenia - to ok. 800 zł.

Autorki listu proszą premiera Andreja Babisza o wydanie specjalnych instrukcji lub doprecyzowania czeskiego prawa. Wszystko dlatego, że dziś kwestia dostępu Polek do aborcji w Czechach nie jest jednoznaczna. 

Wcześniej w tej samej sprawie apelował do czeskiego premiera poseł Czeskiej Partii Piratów Frantiszek Koprziva.

Legalna czy nielegalna?

Choć aborcja na życzenie w Czechach jest legalna, nie jest do końca jasne, czy przysługuje Polkom, które w Czechach nie mieszkają. O tych zawirowaniach prawnych pisze serwis internetowy tygodnika "Respekt". "Nie jest jasne na jakich warunkach krajowe (czeskie) szpitale i kliniki mogą przerywać ciążę obywatelkom innych krajów" - czytamy w Respekt.cz. 

Tygodnik przypomina, że prawo z 1986 roku pozwala na aborcję w Czechach jedynie cudzoziemkom, które mają w tym kraju stały pobyt. Jednak - jak przypomina czeska dziennikarka - chodzi o przepis archaiczny, o czym "świadczy także fakt, że mówi się w nim o Czeskiej Republice Socjalistycznej". Dziś - po wejściu Czech do UE i strefy Schengen - sytuacja zdaje się być inna. Dlatego w 2016 roku czeskie ministerstwo zdrowia, powołując się na unijne traktaty i przepisy o transgranicznej opiece medycznej zwróciło uwagę, że nie może funkcjonować dyskryminacja pacjentów ze względu na narodowość.

"Inaczej mówiąc - członkostwo w Unii Europejskiej i przepisy europejskie Polkom oraz innym obywatelkom UE daje takie same prawo do przerywania ciąży, jakie mają Czeszki. Jak pisze w mailu Jitka Novaczkova z biura prasowego ministerstwa zdrowia, ta interpretacja ciągle obowiązuje" - czytamy w Respekt.cz.

Czeska Izba Lekarska mówi "nie"

Sprawa jednak nie jest jednoznaczna. Ministerstwo zdrowia nie ma prawa do wiążącej interpretacji tego przepisu, a Czeska Izba Lekarska posługuje się własną wykładnią. Jej zdaniem cudzoziemki nie mające stałego pobytu w Czechach nie mają prawa do przerywania ciąży w czeskich szpitalach.

Ten prawniczy dwugłos wywołuje spore zamieszanie w czeskich szpitalach. - Szpital w Nachodzie nie przeprowadza zabiegu aborcji u cudzoziemek. W ciągu ostatnich czterech lat nie zrobiliśmy żadnego takiego zabiegu - informuje Interię Lucie Chytilova, rzeczniczka szpitala.

Przy czym szpital w czeskim Nachodzie - miasto leży przy granicy z Polską, obok Kudowy - w przypadku innych zabiegów cieszy się sporym zainteresowaniem Polaków. Tak dużym, że czescy lekarze uczą się tu polskiego, a dyrekcja szuka do pracy osoby ze znajomością polskiego.

Ile aborcji Polek w Czechach?

Jak piszą Polki w liście do premiera Andreja Babisza, Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny szacuje, że rocznie Polki poddają się ok. 100-200 tys. zabiegów aborcji, z czego 10-15 proc. przeprowadzanych jest za granicą (przede wszystkim w Niemczech i Austrii, ale również Wielkiej Brytanii i Słowacji). Nie wiadomo, ile Polek miało aborcję w czeskich szpitalach.

Kristina Veinbender na łamach serwisu E15.cz powołuje się na badania z 2017 roku "Polish Abortion Tourism" (Polska Turystyka Aborcyjna) Ewy Hirvonen, z których wynika, że co dziesiąta badana Polka, która przeprowadziła aborcję za granicą, zrobiła to w Czechach. "Można byłoby wtedy mówić o dwóch tysiącach przerwanych ciąży" - pisze E15.cz.

Demagog.org w 2020 roku próbował m.in. ustalić, ile Polek przeprowadziło aborcję w Czechach. Serwis pisze o braku dokładnych danych na ten temat. Ustalił, że "liczba legalnie przeprowadzanych aborcji w porównaniu z latami 1986-1993 systematycznie maleje", a po mieszkankach Czech, aborcję u naszych sąsiadów najczęściej dokonywały obywatelki Słowacji, Ukrainy oraz Wietnamu. 

Łukasz Grzesiczak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje