Reklama

Reklama

Burze i powodzie w Niemczech i Belgii. Zawaliły się domy, zginęły dziesiątki osób

Do co najmniej 59 wzrosła liczba osób, które zginęły na zachodzie Niemiec w wyniku powodzi spowodowanych przez ulewne deszcze i burze - poinformowały w czwartek wieczorem lokalne władze. Intensywne deszcze i powodzie sprawiły, że w nocy ze środy na czwartek doszło do katastrof budowlanych w miejscowości Schuld, leżącej w niemieckiej Nadrenii-Palatynacie. Wiele osób jest nadal zaginionych. "Jestem wstrząśnięta klęską, która dotknęła tak wielu ludzi na zalanych terenach" - przekazała kanclerz Niemiec Angela Merkel. Ofiary śmiertelne są też w Belgii, a na ewakuację czeka tam ponad 60 polskich dzieci po zalaniu ośrodka wypoczynkowego.

Wcześniej informowano o 43 ofiarach śmiertelnych w Niemczech. Pięć kolejnych zwłok znaleziono w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia, a dziewięć w sąsiedniej Nadrenii-Palatynacie. - Liczba znajdowanych ciał rośnie niemal z godziny na godzinę - powiedział urzędnik z ministerstwa spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii.

Po ulewnych deszczach potoki w obu tych landach zamieniły się w rwące rzeki i wyrządziły szkody w wielu miejscowościach. Przerwy w dostawie prądu sparaliżowały całe regiony. Podniósł się poziom wód w Renie, Ruhrze, Mozeli i mniejszych rzekach.

Niektórzy mieszkańcy dotkniętych regionów mogli się ratować jedynie ucieczką na dachy swoich domów i musieli zostać przetransportowani w bezpieczne miejsce helikopterem.

Reklama

Jak wyliczyła lokalna policja, około 25 innych domów w gminie Schuld bei Adenau wciąż może się zawalić. Funkcjonariusze twierdzą, że 70 osób jest zaginionych. Z całego powiatu napływają kolejne zgłoszenia o zaginionych osobach. W powiecie Ahrweiler ogłoszono stan klęski żywiołowej. 

Tylko w okolicach Kolonii zginęło 20 osób. Oprócz dwóch zgonów stwierdzonych w samym mieście, 15 zgonów odnotowano w Euskirchen i trzy w Rheinbach. 

Zobacz prognozę pogody dla Polski: Przed nami upalna noc i burze. Tam najgroźniejsze

Podczas akcji przeciwpowodziowych doszło też do śmierci dwóch strażaków, którzy działali w Nadrenii Północnej-Westfalii, na zachodzie Niemiec.

Jak poinformowano, najpierw w mieście Altena, w czasie akcji ratunkowej, utopił się 46-letni strażak, a dwie godziny później, podczas działań na terenie elektrowni Werdohl-Elverlingsen, zasłabł i zmarł, mimo prób reanimacji, jego 52-letni kolega. 

W zalanych piwnicach w Solingen i w powiecie Unna zginęło dwóch mężczyzn. Kolejną śmierć odnotowano w Rheinbach. W Kolonii 72-letnia kobieta i 54-letni mężczyzna zmarli w swoich zalanych piwnicach - informuje w czwartek dziennik "Bild".

Czytaj więcej: Betonoza a woda, czyli dlaczego trzeba szukać złotego środka

"Sytuacja jest dramatyczna"

Premier kraju związkowego Nadrenia Północna-Westfala i kandydat chadecji na kanclerza Armin Laschet pojechał w czwartek na zalane po przejściu gwałtownych burz tereny swojego landu.

Laschet "bez krawata, w białej koszuli, gumowych butach, kurtce przeciwdeszczowej, wyraźnie zdenerwowany" mówił o "obywatelach, którzy stracili wszystko", o "ludziach, którzy wciąż są zaginieni".  Mówił o "smutnym przypadku" zmarłego strażaka, "ojca rodziny" - relacjonuje portal BILD Live.

Pogoda Interia ze specjalną prognozą dla wędkarzy, biegaczy, alergików i wiele więcej! Wypróbuj teraz nową aplikację pogodową. Pobierz z Google Play »

Laschet powiedział portalowi: "Sytuacja jest nadal dramatyczna. Ludzie wciąż są zaginieni. (...) Rozmawiałem z wieloma mieszkańcami, którzy stracili wszystko praktycznie z dnia na dzień".

"Wielu nadal w niebezpieczeństwie"

Laschet odwołał zaplanowany na czwartek szczyt Unii CDU/CSU z przywódcą CSU Markusem Soederem w Seeon w Bawarii.

- Są zabici, są zaginieni, wielu jest nadal w niebezpieczeństwie - powiedziała premier Nadrenii-Palatynatu Malu Dreyer na sesji plenarnej parlamentu krajowego w Moguncji, mówiąc o sytuacji na zalanych terenach kraju związkowego. "Takiej katastrofy jeszcze nie widzieliśmy" - podkreśliła.

Ministerstwo ochrony klimatu Nadrenii-Palatynatu podało, że podczas burz w północnej Nadrenii-Palatynacie spadło do 148 litrów deszczu na metr kwadratowy. Jest to "nowe zjawisko" w okresie letnim, wyjaśniła minister Anne Spiegel. "Obecne ekstremalne zjawiska pogodowe w postaci ulewnych deszczy są dramatyczne". Najbardziej ucierpiały powiaty Ahrweiler, Bitburg-Prüm, Vulkaneifel i Trier-Saarburg.

Czytaj także: Ewakuowano 24 obozy harcerskie

"Wyrazy współczucia dla rodzin"

- Jestem wstrząśnięta klęską, która dotknęła tak wielu ludzi na zalanych terenach - powiedziała w czwartek kanclerz Niemiec Angela Merkel w reakcji na doniesienia o skutkach burz i powodzi w Nadrenii-Palatynacie i Nadrenii Północnej-Westfalii. 

"Wyrazy współczucia kieruję do rodzin zmarłych i zaginionych. Wielu niestrudzonym ratownikom i zespołom zadaniowym dziękuję z całego serca" - podkreśliła Merkel o czym poinformował na Twitterze rzecznik rządu Steffen Seibert.

Merkel przebywa w czwartek w USA, gdzie spotka się m.in. z prezydentem Joe Bidenem.

Belgia: Ponad 60 polskich dzieci czeka na ewakuację

Od kilku dni intensywne deszcze nawiedzają również Belgię. Spowodowały powodzie w wielu częściach kraju. Wylała m.in. rzeka Vesdre i zalała ulice Pepinster niedaleko Liege. Tam podczas akcji ratunkowej strażaków wywróciła się łódka, z której wypadło trzy starsze osoby.  - Obawiam się, że nie żyją - powiedział  , gdzie akcja ratunkowa strażaków nie powiodła się, gdy mała łódź wywróciła się i zniknęły trzy starsze osoby.

Główne autostrady zostały zalane w południowej i wschodniej części kraju, są też utrudnienia na kolei. W Liege, 200-tysięcznym mieście, wylała rzeka, a burmistrz poprosił mieszkańców, aby przenieśli się na wyższe tereny.

Woda zalała także ośrodek wczasowy Polskiej Macierzy Szkolnej w Comblain-la-Tour w Walonii.

Jak powiedział Piotr Ładomirski z Polskiej Macierzy Szkolnej, w budynku otoczonym obecnie ze wszystkich stron przez wodę przebywa 65 polskich dzieci i ich opiekunowie. - W tej chwili do budynku można dostać się praktycznie tylko łodzią. Zalane są wszystkie drogi dojazdowe. Woda w niektórych miejscach sięga ponad metra głębokości. Czekamy na ewakuację. Liczymy, że władze belgijskie przeprowadzą ją w piątek - powiedział.

Dodał, że dzieci i opiekunowie są bezpieczni. - Mają dostęp do wody i jedzenia. W budynku jest nadal dostęp do energii elektrycznej - wskazał.

Prezes Polskiej Macierzy Szkolnej Barbara Wojda, która przebywa na miejscu w budynku z dziećmi, że od 3-4 godzin woda się nie podnosi. - Przebywamy na pierwszym i drugim piętrze budynku i czekamy na ewakuację. Mamy nadzieję, że woda zacznie opadać i ewakuacja będzie możliwa - dodała.

Konsul RP w Belgii Jacek Grabowski powiedział, że jest w stałym kontakcie z ośrodkiem w Comblain-la-Tour i władzami belgijskimi.

- W tej chwil władze belgijskie nie mają pontonów do ewakuacji. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez burmistrza Comblain-la-Tour czekają na pomoc z Francji. Władze zalecają, żeby dzieci pozostały w budynku. Informują, że jest to obecnie najbezpieczniejsze. Liczymy na szybką ewakuację - powiedział.

Z informacji wynika, że w piątek do ośrodka ma zostać dostarczona żywność.

Czytaj także: Krajobraz po nawałnicy. Europa Zachodnia liczy ofiary i straty

Burze stają się coraz bardziej intensywne. Czas się zacząć przyzwyczajać

Dowiedz się więcej na temat: Niemcy | strażacy | burze nad Polską

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje