Reklama

Reklama

Bułgaria: Dyplomaci apelują o rezygnację z oligarchicznych rządów

Ambasadorzy Niemiec i Francji w Sofii wezwali do rezygnacji w Bułgarii z oligarchicznego modelu sprawowania władzy i posłuchania głosu społeczeństwa obywatelskiego. Oligarchiczne rządy mogą doprowadzić do powstania państwa w państwie - ostrzegli.

W piśmie, opublikowanym przez dziennik "24 Czasa", Matthias Hoepfner oraz Philippe Autie piszą, że dobre rządy w Bułgarii leżą w interesie wszystkich Europejczyków - nie tylko dlatego, że gospodarki krajów unijnych są ze sobą powiązane, lecz również dlatego, że około 40 proc. przyznanych Bułgarii funduszy unijnych pochodzi od niemieckich i francuskich podatników.

Obecny kryzys w Bułgarii, drugi w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, świadczy o kryzysie zaufania w społeczeństwie co do sposobu rządzenia krajem - wskazują ambasadorowie. "Jest oczywiste, że opinię publiczną niepokoi przenikanie się prywatnych interesów z domeną publiczną" - podkreślają.

Reklama

"Społeczeństwo bułgarskie coraz bardziej kategorycznie domaga się, by jego elity polityczne, administracyjne, sądownicze i ekonomiczne kierowały się zasadami interesu publicznego" - piszą ambasadorowie.

Na stanowiska publiczne należy mianować osoby niebudzące kontrowersji, kompetentne i stawiające interes publiczny nad osobiste cele, a to wymaga stosowania przejrzystych i rozważnych procedur. W przeciwnym razie wybór urzędnika może tylko przyczynić się do wzrostu korupcji i przestępczości zorganizowanej - zaznaczają dyplomaci, odnosząc się do mianowania kontrowersyjnego polityka i medialnego magnata Deliana Peewskiego na szefa bułgarskiej Państwowej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (DANS). Wybór ten spowodował falę trwających od ponad trzech tygodniu ulicznych protestów, które kontynuowano nawet po jego odwołaniu.

Kryzys powodem do optymizmu

Ambasadorowie przypominają również o konieczności zachowania pluralizmu w mediach i ostrzegają przed rosnącą koncentracją własności mediów drukowanych i elektronicznych.

Według dyplomatów obecny kryzys zaufania nie powinien prowadzić do pesymizmu, ale optymizmu, ponieważ pokazuje, że obywatele oczekują, iż władze będą kierowały się w swoich działaniach interesem publicznym.

"Obserwujemy zryw społeczeństwa obywatelskiego (...), które zasługuje na to, by wysłuchano jego głosu. Aktywne, silne, nowoczesne społeczeństwo obywatelskie, które wierzy w swój kraj i pyta, co może dla niego zrobić, jest filarem każdej demokracji na świecie, w przyszłości również w Bułgarii" - zaznaczają Hoepfner i Autie w liście.

Ambasadorowie pozytywnie oceniają rolę prezydenta Rosena Plewnelijewa w ostatnich wydarzeniach. Podkreślają również, że debaty polityczne powinno się prowadzić w parlamencie z udziałem wszystkich reprezentowanych w nim partii. Niedopuszczalne dla pańswa członkowskiego UE są jednak przejawy ekstremizmu i ksenofobii - zastrzegają.

Bułgarski parlament jest obecnie bojkotowany przez centroprawicową partię GERB (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii) byłego premiera Bojko Borysowa.

Dowiedz się więcej na temat: Bułgaria | protesty | ambasador

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy