Reklama

Reklama

Brytyjscy eksperci: Silna pozycja Grupy Wyszehradzkiej na szczycie UE

​Eksperci zajmujący się brytyjskimi relacjami z Unią Europejską ocenili, że szczególną rolę w negocjacjach na temat warunków dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej odegrały państwa Grupy Wyszehradzkiej (V4).

W nocy z piątku na sobotę liderzy państw członkowskich Unii Europejskiej przyjęli plan porozumienia dotyczącego brytyjskich planów reformy wspólnoty.

Zgodnie z przyjętym kompromisem wprowadzona zostanie możliwość dopasowywania wysokości wypłacanych imigrantom z pozostałych państw Unii zasiłków na dzieci mieszkające w innych krajach UE. Zgodzono się zarazem na okres przejściowy dla tych imigrantów, którzy w momencie wejścia w życie przepisów będą już przebywać i pracować w Wielkiej Brytanii (albo innym państwie UE, które skorzysta z możliwości indeksacji). Dla nich te zasiłki będą mogły być ograniczane od 1 stycznia 2020 r.

Reklama

Eksperci, z którymi rozmawiała PAP, zaznaczyli, że negocjacje podczas Rady Europejskiej w Brukseli pokazały silną pozycję Grupy Wyszehradzkiej, która skutecznie ograniczała ambicje brytyjskich negocjatorów dotyczące ograniczeń w dostępie do świadczeń socjalnych dla pracowników z innych państw Unii Europejskiej, głównie z Europy Środkowo-Wschodniej.

Spójność Grupy Wyszehradzkiej wzmocniły argumenty Polski

- Nie jest to sytuacja nadzwyczajna, bo podobną sytuację obserwujemy np. w trakcie rozmów dotyczących Wieloletnich Ram Finansowych [budżetu Unii Europejskiej - przyp. red.], ale konsekwencja i spójność stanowiska V4 wzmocniły argumenty Polski, która prowadziła grę o największą stawkę - podkreśliła Agata Gostyńska-Jakubowska, analityczka w Centre for European Reform w Londynie, odnosząc się do sytuacji ponad 850 tys. Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii.

- Wewnątrz Grupy Wyszehradzkiej widzieliśmy znacznie większą jednomyślność niż w wielu istotnych kwestiach ostatnich miesięcy, m.in. utrzymania sankcji wobec Rosji - przyznał Paweł Świdlicki, ekspert think-tanku Open Europe. - W toku negocjacji Cameron musiał zabiegać o zgodę każdego z państw Europy Środkowo-Wschodniej i jeździć do poszczególnych stolic, co świadczy o wzmocnieniu znaczenia regionu - podkreślił ekspert.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy