Reklama

Reklama

Boris Johnson: To była najbardziej radykalna mowa tronowa od pokolenia

Brytyjski premier Boris Johnson przekonywał w czwartek, że jego rząd przygotował "najbardziej radykalną mowę tronową od pokolenia" i zapewnił, że ma poczucie "kolosalnej odpowiedzialności wobec wyborców".

Przedstawiona wcześniej w czwartek przez Elżbietę II mowa tronowa, która jest wygłaszanym przez monarchę programem legislacyjnym rządu, otworzyła nową sesję Izby Gmin. Rząd Johnsona zapowiedział zgłoszenie ponad 30 projektów ustaw, z których najważniejsze dotyczą wystąpienia kraju z Unii Europejskiej, dofinansowania publicznej służby zdrowia oraz zaostrzenia kar za najpoważniejsze przestępstwa.

Reklama

Po południu rozpoczęła się debata nad planami rządu. Rozpoczynając ją, lider opozycji Jeremy Corbyn, który po porażce swojej Partii Pracy zapowiedział rezygnację, przekonywał, że konserwatyści, obiecując zwiększenie wydatków na służbę zdrowia czy edukację, przedstawili "bladą imitację" jego programu wyborczego. Mówił też, że przepaść między retoryką a realiami jest ogromna, a to, co rząd zaprezentował, to tylko puste słowa.

"Tę mowę tronową trzeba oceniać ze względu na to, czego w niej nie ma. Nic nie mówi o zadłużonych studentach, nic nie mówi o starszych ludziach, którzy nie są w stanie zapłacić za ogrzewanie, nie mówi nic o tym, jak zająć się poziomem ubóstwa w naszym kraju. Ten rząd nie stoi po stronie ludzi, mimo wszystkich obietnic. To dokładnie pokazuje ta mowa tronowa" - mówił Corbyn.

"To jest ten moment, aby odwdzięczyć się za zaufanie tych, którzy nas tu przysłali. Ta mowa tronowa 'ludowego rządu' uruchamia ogromny, zazębiający się program, mający na celu zjednoczenie i wyrównanie poziomów w całej Wielkiej Brytanii i uwolnienie potencjału całego naszego narodu" - przekonywał Johnson.

Brytyjski premier po wygranej, która była możliwa dzięki przejęciu poparcia wielu dotychczasowych wyborców Partii Pracy z przemysłowych okręgów w północnej i środkowej Anglii, nazwał swój rząd "ludowym", a odpłacenie zaufania tych wyborców uczynił głównym zadaniem. "To nie jest program na rok czy jeden parlament - to plan na przyszłość Wielkiej Brytanii" - podkreślił.

Johnson odniósł się też do przedstawionych wcześniej w czwartek przez szefową autonomicznego rządu Szkocji Nicolę Sturgeon żądań, by zgodził się na przeprowadzenie w tej części kraju drugiego referendum niepodległościowego. "Uważam, że Szkocka Partia Narodowa powinna w większym stopniu koncentrować się na realizacji krajowych priorytetów mieszkańców Szkocji, zamiast na rozbijaniu naszej Wielkiej Brytanii" - oświadczył.

Debata nad planami rządu będzie kontynuowana w piątek, a także po świąteczno-noworocznej przerwie. Po niej nastąpi głosowanie, które będzie jednak formalnością - konserwatyści mają w Izbie Gmin przewagę 80 mandatów, a poza tym, od 1924 r. nie zdarzyło się, żeby jakikolwiek rząd - nawet mniejszościowy - przegrał głosowanie nad programem zawartym w mowie tronowej.

Z Londynu Bartłomiej Niedziński

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje