Reklama

Reklama

Birma: Odkryto zbiorową mogiłę. Morderstwa dokonało wojsko?

Siły zbrojne Birmy powołały w środę pięcioosobową grupę śledczą, aby zbadała, czy wojsko brało udział w zabójstwie dziesięciu osób, których zwłoki odnaleziono w zbiorowym grobie w stanie Rakhine na zachodzie kraju.

Grupa śledcza pod kierownictwem generała broni Aye Wina wszczęła dochodzenie w środę - wynika z informacji podanych przez wojsko.

Reklama

Śledztwo ma ustalić, czy "służby bezpieczeństwa wzięły udział w morderstwie niezidentyfikowanych osób, których ciała znaleziono w wiosce Inn Dinn". Więcej szczegółów nie podano.

O odkryciu zbiorowej mogiły w wiosce Inn Dinn, około 50 km na północ od Sittwe, stolicy stanu Rakhine, birmańskie służby wojskowe poinformowały w poniedziałek.

Gen. Aye Win przeprowadził już szersze śledztwo dotyczące postawy służb wojskowych w konflikcie w stanie Rakhine. Raport końcowy wykazał jednak, że nie doszło do żadnych nadużyć.

Siły zbrojne Birmy przeprowadziły "operację czyszczenia" w północnej części stanu Rakhine po tym, gdy rebelianci z Arakańskiej Armii Zbawienia Rohingjów (ARSA) zaatakowali 25 sierpnia br. 30 posterunków policji oraz bazę wojskową.

W wyniku tych starć ponad 655 tys. przedstawicieli mniejszości muzułmańskiej Rohingja uciekło w ostatnich miesiącach do sąsiedniego Bangladeszu.

Ze strony działaczy praw człowieka padły oskarżenia o przestępstwa, w tym zabójstwa, masowe gwałty i podpalenia podczas operacji wojska, a ONZ nazwało ją klasycznym przykładem czystki etnicznej. Siły zbrojne Birmy utrzymują jednak, że operacja wojskowa była konieczna ze względu na bezpieczeństwo narodowe.

Kierująca birmańskim rządem Aung San Suu Kyi, laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, spotkała się z ostrą międzynarodową krytyką za to, że nie zapewniła Rohingjom należytej ochrony.Rząd cywilny, który nie ma kontroli nad wojskiem, uznał, że armia legalnie działała przeciwko rebeliantom. Obiecał zbadać zarzuty o - jak to ujął - ewentualne nadużycia w Rakhine, jeśli zostaną przedstawione dowody.

Wcześniej w środę rząd Birmy poinformował specjalną wysłanniczkę ONZ ds. praw człowieka Yanghee Lee, że nie będzie z nią współpracował ani nie wpuści jej do kraju, dopóki będzie sprawowała tę funkcję. Lee miała odwiedzić Birmę w styczniu 2018 r., aby ocenić doniesienia o prześladowaniu Rohingjów w stanie Rakhine.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy