Reklama

Reklama

Białoruska prasa o rządzie PiS: Polska fronda w UE

O „polskiej frondzie” w Unii Europejskiej pisze w piątek organ administracji prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki „SB. Biełaruś Siegodnia” w artykule o polityce Prawa i Sprawiedliwości po zwycięstwie wyborczym w Polsce.

"Chociaż program zwycięzców jest w większym stopniu antyrosyjski niż antybrukselski, polską frondę przyjęto w Unii Europejskiej bardzo poważnie. Rozpętano obecnie prawdziwą kampanię gospodarczego i politycznego nacisku na Polskę, by powróciła ona na łono brukselskiej biurokracji. Stany Zjednoczone z uwagą obserwują rozwój sytuacji i na razie niespieszno im do ingerowania - pisze w "SB" Iwan Antonawicz.

Według gazety Jarosław Kaczyński umiejętnie wykorzystał lęki w polskim społeczeństwie przed "zagrożeniem rosyjskim", a przede wszystkim przed niekontrolowanym napływem imigrantów. "SB" ocenia jednak, że nie udałoby się doprowadzić do mobilizacji "polskich katolików i sił prawicowych" bez wsparcia Kościoła. Według dziennika ojciec Tadeusz Rydzyk nie zawahał się nawet użyć argumentów antysemickich, jako że "w polskim, szczególnie wiejskim środowisku nastroje antysemickie są silne".

Reklama

"SB" ocenia, że PiS ma wizję "moralnego oczyszczenia", uwolnienia mediów od nadmiernych wpływów komercyjnych i zagranicznych, a także "polonizacji" dużych koncernów handlowych, co najprawdopodobniej miałoby oznaczać nowy rozkład własności. "Jednakże Jarosław Kaczyński przezornie nie wspomniał o losie dużych niemieckich przedsiębiorstw działających na terytorium Polski" - czytamy.

Dziennik pisze, że trudno powiedzieć, jak długo utrzymają się u władzy w Polsce - jak to określa - "prawicowi radykałowie". Gazeta podkreśla, że wyborcy bynajmniej nie poparli PiS aż tak entuzjastycznie, kampanię wyborczą potraktowali "dość obojętnie" i do urn poszło tylko około połowy elektoratu, co czyni zwycięstwo partii "względnym".

"Niewątpliwie radykalne kroki "kompleksowych przemian" i tworzenia "nowego społeczeństwa" nie zostaną przyjęte jednoznacznie i kraj będzie musiał przejść przez chwile dość znaczących napięć społecznych, a to skończy się boleśnie dla PiS, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę, że brukselska biurokracja zwykle nie toleruje istotnych rozbieżności z obranym przez siebie kierunkiem" - czytamy.

Za pozytywny aspekt sytuacji dziennik uznaje to, że także tym razem dało o sobie znać "wolnomyślicielstwo i umiłowanie wolności, które stanowią trwały element polskiej kultury i które wielokrotnie zrywały Polskę do walki o ideały".

Według "SB" dla Polaków dyktat Brukseli jest nie do przyjęcia - choć uczciwie i skrupulatnie realizowali dorobek prawny UE, to w reakcji na żądanie otwarcia drzwi dla "niekończącej się fali uchodźców" powiedzieli "Dość!".

"Polska opinia publiczna nie ma ochoty popierać projektów UE, które destabilizują i bez tego niełatwą sytuacje w Unii Europejskiej. Czas pokaże, czy Polska wytrzyma tę konfrontację. Ale sam akt, że jeden z cieszących się autorytetem i najlepiej sobie radzących krajów UE został jej najbardziej zauważalnym dysydentem, jest złym prognostykiem dla jedności europejskiej, której strategia gospodarcza znalazła się w ślepej uliczce, a sławna tolerancja stoi przez ogromnym wyzwaniem" - pisze dziennik.

"SB" podkreśla, że zwycięstwo wyborcze PiS wpisuje się w powszechne ożywienie ruchów prawicowych w UE na skutek narastania problemów społecznych i gospodarczych w państwach członkowskich.

Według gazety unijne elity polityczne uskarżają się na brak liderów, którzy byliby w stanie w adekwatny sposób przeanalizować obecny kryzys i zaproponować społeczności europejskiej jakieś rozwiązania. "Na tym tle pojawienie się nowych wyrazistych sił jest bardzo możliwe" - ocenia dziennik.

Dowiedz się więcej na temat: Białoruska prasa o rządzie PiS

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy