Reklama

Reklama

Białoruś od wczoraj bez więźniów politycznych

Wczorajszą decyzję prezydenta Łukaszenki o ich uwolnieniu pozytywnie przyjęli przedstawiciele białoruskiej opozycji oraz organizacji pozarządowych.

Walancin Stefanowicz, wiceszef zdelegalizowanego centrum obrony praw człowieka "Wiasna" powiedział Polskiemu Radiu, że wypuszczenia na wolność więźniów politycznych domagali się obrońcy praw człowieka.

Reklama

- Chciałbym wierzyć, że to będzie pierwszy krok do odwilży w naszym kraju - powiedział Stefanowicz.


Z kolei jeden z opozycyjnych działaczy Andrej Dźmitreu zwraca uwagę, że wypuszczenie na wolność więźniów politycznych było jednym z warunków Unii Europejskiej, od których spełnienia uzależniała poprawę stosunków z Białorusią.

- Powinniśmy docenić tę decyzję władz. Jednak ważne jest, aby po wyborach prezydenckich nie pojawili się nowi polityczni więźniowie - powiedział Dżmitreu.

"To ważny krok ku poprawie relacji między Unią Europejską a Białorusią" - tak o uwolnieniu więźniów politycznych przez prezydenta Aleksandra Łukaszenkę napisali szefowa unijnej dyplomacji i komisarz ds. polityki sąsiedztwa.

Federica Mogherini i Johannes Hahn napisali we wspólnym oświadczeniu, że uwolnienie więźniów politycznych na Białorusi to "długo oczekiwany krok naprzód". Ich zdaniem wypuszczenie na wolność Statkiewicza ma szczególne znaczenie gdyż jest przykładem "niestrudzonej walki wielu o demokratyczną Białoruś". 

Wśród wypuszczonych na wolność więźniów politycznych jest Mikoła Statkiewicz, były kandydat na prezydenta aresztowany w 2010 roku i następnie skazany na 6 lat więzienia za organizację opozycyjnej demonstracji po ostatnich wyborach prezydenckich. 


Wolność odzyskali również anarchiści którzy kilka lat temu obrzucili koktajlami Mołotowa ambasadę Rosji w Mińsku i siedzibę KGB w Bobrujsku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne