Reklama

Reklama

​Białoruś: Grzywny dla opozycjonistów za wiec przeciw rosyjskiej bazie

Kary grzywny wymierzył w piątek sąd w Mińsku grupie białoruskich opozycjonistów za zorganizowanie bez zezwolenia wiecu przeciwko planom rozmieszczenia na Białorusi rosyjskiej bazy wojskowej - poinformowało Centrum Praw Człowieka "Wiasna".

Najwyższą karę - 10,8 mln rubli białoruskich, czyli równowartość 2,3 tys. zł - wymierzono liderowi ruchu "Razem" Wiaczesławowi Siuczykowi.

Reklama

Lider ruchu "O państwowość i niepodległość Białorusi" Uładzimir Niaklajeu, b. więzień polityczny Mikoła Statkiewicz i szef Zjednoczonej Partii Obywatelskiej Anatol Labiedźka zostali skazani na grzywny po 9 mln rubli białoruskich (niecałe 2 tys. zł).

Czwarty ukarany to działacz z Kobrynia Alaksandr Miech, któremu nakazano zapłacenie 7,2 mln rubli (1,6 tys. zł).

W wiecu, który odbył się w niedzielę, wzięło udział kilkaset osób, w tym najbardziej znani białoruscy opozycjoniści.

Inicjatorzy akcji wyrazili przekonanie, że w najbliższym czasie może dojść do podpisania porozumienia o rozmieszczeniu na terytorium Białorusi rosyjskiej bazy wojskowej, a to może doprowadzić do utraty niepodległości przez Białoruś. Wyrazili też opinię, że Alaksandr Łukaszenka nie jest prawowitym prezydentem Republiki Białoruś i "nie ma prawa podpisywać dokumentów i podejmować decyzji, które przesądzają o losie białoruskiego narodu".

Prezydent Rosji Władimir Putin polecił 19 września Ministerstwu Obrony i Ministerstwu Spraw Zagranicznych wynegocjowanie, a następnie podpisanie porozumienia z Białorusią o utworzeniu na jej terytorium bazy Sił Powietrznych Federacji Rosyjskiej. Putin nie sprecyzował, gdzie ma powstać baza. W październiku 2014 roku dowódca Sił Powietrznych FR generał Wiktor Bondariew ogłosił, że zostanie ona usytuowana w Bobrujsku, w obwodzie mohylewskim na południowym wschodzie Białorusi, i że będą w niej stacjonować myśliwce przechwytujące Su-27.

We wtorek Łukaszenka oznajmił, że nigdy nie było mowy rozmieszczeniu rosyjskiej bazy lotniczej na terytorium Białorusi. "Zdumiewa mnie, a nawet w pewnym stopniu oburza i obraża, po co Rosjanie to teraz puścili w środkach masowego przekazu. Może się niepokoją, że odchodzimy na Zachód, i chcieli podrzucić ten temat, żeby Zachód zaczął nas pytać albo powątpiewać, czy chcemy z nimi normalizacji stosunków" - oświadczył.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne