Reklama

Reklama

Belgia: Niecodzienny gość w basenie

Mieszkanka belgijskiego miasta Heverlee zastała w swoim ogrodzie niecodzienny widok: pływającego w basenie bobra. Zwierzę udało się złapać dzięki pomocy wolontariuszy z organizacji Animal Rescue Service.

Reklama

Kobieta z Heverlee, niewielkiego miasteczka na przedmieściach Leuven w belgijskiej Brabancji Flamandzkiej, dokonała zdumiewającego odkrycia w basenie w ogrodzie swojego domu. Pływał w nim bóbr, który nie przestraszył się jej obecności i był wyraźnie w swoim żywiole.

Reklama

Zaskoczona kobieta skontaktowała się z władzami, a te z wolontariuszami z organizacji Animal Rescue Service, którzy udali się do ogrodu kobiety, aby złapać bobra. Akcja zakończyła się sukcesem.

Liczba bobrów rośnie

Rzecznik Animal Rescue Service powiedział jednak VRT Radio 2, że złapanie bobra nie było łatwym zadaniem. Potrzeba do tego było trzech osób.

- W Leuven i okolicy jest sporo bobrów, szczególnie w rzece Dijle i jej dopływach. Jednak po raz pierwszy musieliśmy ratować bobra z basenu. To było coś wyjątkowego. Zauważamy, że liczba bobrów rośnie - powiedział.

Animal Rescue Service podała, że bóbr został wypuszczony w miejscu, w którym ma wszystko, czego tylko zapragnie: wodę, pożywienie i mnóstwo drzew, które może podgryzać.

Bóbr europejski to największy europejski gryzoń. Jak informują Lasy Państwowe na swoich stronach, długość ciała dorosłego osobnika może osiągnąć nawet 100 cm. Długość ogona to dodatkowe 30-40 cm. Masę ciała bóbr też ma odpowiednią do bycia największym gryzoniem - średnio osiąga 20 kg, chociaż zdarzają się prawdziwi zapaśnicy ważący nawet 35 kg.

Łzawi, gdy się stresuje

Bóbr odnaleziony w belgijskim Heverlee nie należał do najbardziej uważnych osobników swojego gatunku, bo został zaskoczony przez właścicielkę domu. Tymczasem choć bobry nie posiadają wielu naturalnych wrogów, to z reguły jednak zawsze mają się na baczności.

"Nim wyjdą na ląd, jeden z członków rodziny, płynąc, patroluje brzeg, wypatrując niebezpieczeństwa. Kiedy tylko dostrzegą coś niepokojącego, alarmują bliskich uderzeniem ogona o wodę. Jest to też sygnał dla drapieżnika, że został zauważony i bobrza przekąska przeszła mu koło nosa" - czytamy na stornach Lasów Państwowych.

Zaskoczony na lądzie i pozbawiony możliwości ucieczki, bóbr głośno fuka i atakuje wroga pokaźnymi siekaczami. Gdy jest mocno zestresowany, łzawi, skąd powiedzenie "płacze jak bóbr".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje