Reklama

Reklama

Atak na amerykański niszczyciel rakietowy. Pentagon zapowiada reakcję

​Pentagon zapowiedział, że zareaguje "w stosownym czasie i w stosowny sposób" na dokonaną w środę próbę zaatakowania pociskiem kierowanym niszczyciela rakietowego USA u wybrzeży Jemenu, co było drugim takim incydentem w ciągu czterech dni.

Rzecznik ministerstwa obrony Peter Cook poinformował, że niszczyciel USS Mason wykrył co najmniej jeden pocisk kierowany wystrzelony z kontrolowanego  przez szyicki rebeliancki ruch Huti terenu koło jemeńskiego miasta Al Hudajda. "Okręt użył środków przeciwdziałania i pocisk nie dosięgnął USS Mason" - napisał Cook w swym oświadczeniu.

Reklama

Cytowani przez Reutera przedstawiciele władz USA poinformowali wcześniej, że atak nie spowodował szkód na niszczycielu ani na towarzyszącym mu okręcie  desantowym USS Ponce. Obie jednostki znajdowały się na Morzu Czerwonym na północ od cieśniny Bab el-Mandeb.

W niedzielę w kierunku pływających po tym samym akwenie USS Mason i USS Ponce odpalono dwa pociski kierowane, które okazały się niecelne. Wystrzelono je również z terytorium kontrolowanego przez ruch Huti, ale zaprzeczył on publicznie, by miał z atakiem coś wspólnego. Jednak prowadzone przez USA dochodzenie ujawnia coraz więcej okoliczności wskazujących na odpowiedzialność Huti.

Pociski kierowane miały znaczny zasięg

USA nie wykluczyły we wtorek ewentualności odwetowej akcji zbrojnej. - Każdy, kto podejmuje działania przeciwko operującym na wodach międzynarodowych okrętom marynarki wojennej USA, kto do nich strzela, czyni to na własne ryzyko - powiedział na briefingu prasowym rzecznik Pentagonu, komandor Jeff Davis.

Stany Zjednoczone opowiadają się po stronie zdominowanej przez Arabię Saudyjską międzynarodowej koalicji sunnickiej, która od marca 2015 roku zwalcza powiązany z Iranem ruch Huti. Celem szyickich rebeliantów jest obalenie popieranego przez Rijad prezydenta Abd ar-Raba Mansura Al-Hadiego.

Jak dowiedział się Reuters, użyte w niedzielę przeciwko USS Mason przeciwokrętowe pociski kierowane miały znaczny zasięg, co budzi obawy, że Huti zamierzają korzystać z ciężkiego uzbrojenia, które zdaniem przedstawicieli władz USA pochodzi częściowo z dostaw irańskich.

Cieszący się znacznymi wpływami w jemeńskich siłach zbrojnych Huti kontrolują większość północnego Jemenu wraz ze stolicą państwa Saną. Politycznie są stronnikami poprzedniego prezydenta Alego Abd Allaha Saleha.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje