Reklama

Reklama

Armia USA przyznaje: Sytuacja się pogarsza

Przewodniczący Kolegium Połączonych Sztabów USA, admirał Mike Mullen, przyznał w niedzielę w wywiadzie telewizyjnym, że sytuacja militarna w Afganistanie się pogarsza.

Reklama

- Sytuacja jest poważna i się pogarsza. Ruch rebeliancki talibów się umocnił i jest bardziej wyrafinowany w swojej taktyce - powiedział admirał Mullen w programie telewizji CNN "State of the Union".

Reklama

Zapytany, czy przewiduje się w związku z tym dalsze wzmocnienie wojsk amerykańskich w Afganistanie, odpowiedział, że nie podjęto jeszcze decyzji w tej sprawie, ale dowódca stacjonujących tam wojsk, generał Stanley McChrystal, nie poprosił na razie o nowe posiłki.

- Mogę zapewnić, że generał nie poprosił jak dotąd o nowe wojska - powiedział.

Obama chce podwoić ilość żołnierzy w Afganistanie

Prezydent Barack Obama zarządził podwojenie amerykańskich wojsk w Afganistanie. Wysłał tam już dodatkowych 17 000 żołnierzy, a do końca roku ma ich tam być 68 tysięcy. Oznacza to potrojenie sił USA w Afganistanie w porównaniu ze stanem sprzed 2-3 lat.

Mullen wypowiedział się również o Afganistanie w telewizji NBC News w programie "Meet The Press".

W wywiadzie dla tej ostatniej telewizji szef Połączonych Sztabów wyraził zaniepokojenie, że w USA maleje poparcie opinii publicznej dla wojny.

Według opublikowanego w minionym tygodniu sondażu "Washington Post" i telewizji ABC News, już ponad połowa Amerykanów (51 procent) uważa, że operacja w Afganistanie nie ma dalszego sensu.

- Te liczby oczywiście nas martwią - powiedział.

Mullen był dotychczas znany z ostrożności w wypowiedziach publicznych na politycznie drażliwe tematy.

McCain: Wysłać więcej wojsk, jeśli będą potrzebne

Tymczasem w wywiadzie dla telewizji ABC News były republikański kandydat na prezydenta, senator John McCain wyraził opinię, że Obama powinien się kierować zaleceniami dowódców kierujących operacjami w Afganistanie i jeśli będą oni chcieli więcej wojsk, spełnić ich postulaty.

Powiedział też, że niepokoi się, iż dowódca wojsk, generał McChrystal, będzie naciskany, aby nie prosić o więcej wojsk.

Zapytany, czy chodzi o presję ze strony Obamy, odpowiedział: "Nie sądzę, by to pochodziło od prezydenta; raczej od ludzi z jego otoczenia i innych, którzy nie chcą znaczącego zwiększenia tam naszej obecności wojskowej".

Przeciwko eskalacji wojny występuje wielu demokratycznych członków Kongresu z lewego skrzydła tej partii. Obama ma znacznie większe poparcie wśród Republikanów dla swej twardej polityki.

Niedzielny "Washington Post" ujawnił jednak podział w tej sprawie w samym kierownictwie administracji.

Wiceprezydent kontra prezydent?

- Wiceprezydent Joe Biden przewodzi rosnącemu obozowi sceptyków w administracji, którzy argumentują, że czas zmniejszyć skalę misji w Afganistanie, a nie ją zwiększać - napisał czołowy publicysta dziennika David Ignatius.

Według niektórych źródeł, za eskalacją zaangażowania USA w Afganistanie jest m.in. sekretarz stanu Hillary Clinton.

Tomasz Zalewski

Dowiedz się więcej na temat: generał | Barack Obama | wojsko | armia | USA | Afganistan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje