Reklama

Reklama

Armia dała ochronę sędziom, którzy uznali winę żołnierza za zabójstwo

Armia izraelska przydzieliła ochronę trzem sędziom, którzy uznali w środę za winnego żołnierza Elora Azarię za zabójstwo ciężko rannego palestyńskiego napastnika. Azaria zabił strzałem w głowę leżącego bez ruchu na ziemi. Sędziowie otrzymali wiele pogróżek.

Wymiar kary ma być ogłoszony później.

Reklama

Przewodnicząca sądu wojskowego, pułkownik Maja Heller, i dwaj pozostali sędziowie, którzy zgodnie orzekali w tej sprawie - podpułkownik Karmel Wahabi i podpułkownik Jaron Sitbon - korzystają obecnie z "nadzwyczajnej ochrony osobistej", jak ją określił rzecznik izraelskich sił zbrojnych.

Odkąd ogłoszono wyrok, pierwszy tego rodzaju od 14 lat, skazujący żołnierza za zabójstwo popełnione podczas służby, w sieciach społecznościowych pojawiły się masowo krytyki pod adresem sądu wojskowego, który skazał Azarię. Główną ich adresatką jest przewodnicząca sądu.

Obrońcy skazanego żołnierza wyzywają ją od nazistów i życzą jej rychłej śmierci.

Niektórzy członkowie izraelskiego rządu potępili wyrok na Azarię. Premier Benjamin Netanjahu wystąpił o darowanie kary wydanej na żołnierza, a jednocześnie apelował o "powściągliwość" oraz o "odpowiedzialne postępowanie wobec żołnierzy, dowódców i szefa sztabu generalnego Gadiego Eizenkota".

Eizenkot wezwał do poszanowania decyzji sądu wojskowego, który swym orzeczeniem kładzie nacisk na przestrzeganie wartości, zasad i norm obowiązujących siły zbrojne; norm, które zabraniają strzelania w celu zabicia rannego, z wyjątkiem sytuacji, gdy istnieje rzeczywiste zagrożenie dla zdrowia i życia żołnierza.

Jak wynika z przewodu sądowego i zeznań naocznych świadków oraz  dokumentacji filmowej, takiego zagrożenia nie było.

Do opisywanego wydarzenia doszło w marcu 2016 roku, w palestyńskim mieście Hebron, gdzie niemal codziennie zdarzają się ataki ze strony Palestyńczyków.

Po jednym z takich ataków Azaria zastrzelił 20-letniego Abdela Fataha al-Szarifa, gdy leżał on nieruchomo na ziemi, krwawiąc. Nikomu nie zagrażał, a jego nóż leżał kilka metrów od niego.

Wydarzenie sfilmował członek izraelskiej organizacji pozarządowej Betselem, a film wideo rozpowszechniono na całym świecie.

Jak podała w czwartek palestyńska agencja prasowa Maan, aktywiście Betselem, który sfilmował, jak izraelski żołnierz strzela do bezbronnego, również grożą nieustannie w internecie rychłą śmiercią.

Dowiedz się więcej na temat: Armia izraelska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje