Reklama

Reklama

Arabia Saudyjska dostarczy Katarowi leki i żywność?

Arabia Saudyjska, zrywając stosunki z Katarem zablokowała jednocześnie połączenia lotnicze, morskie i lądowe. Szef saudyjskiej dyplomacji Adil ibn Ahmad ad-Dżubeir ogłosił we wtorek, że jego kraj jest gotów dostarczyć Katarowi leki i żywność.

Ad-Dżubeir bronił decyzji kilku państw Zatoki Perskiej i powiedział, że podjęte przez nie kroki to "bojkot" Dauhy, a nie blokada. Wcześniej we wtorek prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan skrytykował sankcje nałożone na Katar, nazywając je "nieludzkimi i sprzecznymi z islamskimi wartościami". "To tak, jakby na Katar wydano wyrok śmierci" - powiedział.

Reklama

Kwestią kryzysu w Zatoce Perskiej zajął się też we wtorek prezydent Rosji Władimir Putin, który rozmawiał o tym z królem Arabii Saudyjskiej Salmanem ibn Abd al-Aziz as-Saudem. Jak podały służby prasowe Kremla, Putin podkreślił w rozmowie, że konflikt ten utrudnia rozwiązanie kryzysu w Syrii.

Arabia Saudyjska zerwała stosunki dyplomatyczne z Katarem 5 czerwca, oskarżając go o wspieranie terroryzmu oraz zbliżenie z Iranem. W ślad za Rijadem poszły Zjednoczone Emiraty Arabskie, Egipt, Bahrajn, Jemen, Libia i Malediwy. W sobotę do grupy państw izolujących Katar dołączyła Nigeria, a Senegal zapowiedział, że wycofa swego ambasadora z Dauhy.

Państwa te zablokowały połączenia morskie, lotnicze i zamknęły jedyną granicę lądową Kataru z Arabią Saudyjską. Zaniepokojeni Katarczycy zaczęli masowo robić zapasy żywności i wody. W sobotę Amnesty International uznała, że sankcje te są zbyt uciążliwe dla mieszkańców Kataru i niosą ryzyko, że w kraju zacznie brakować żywności.

Katar do czasu wprowadzenia blokady importował 80 proc. produktów żywnościowych z większych państw Zatoki Perskiej. Dauha zaczęła więc zabiegać w Turcji i Iranie o pomoc w uzupełnianiu rezerw żywności i wody. Obydwa kraje zadeklarowały pomoc. Dołączyło do nich też Maroko - tamtejszy minister spraw zagranicznych Nasser Burita ogłosił, że władze jego kraju wysyłają do Kataru samoloty z zapasami żywności, co jest obowiązkiem muzułmanów podczas ramadanu.

Na razie jednak w liczącym 2,7mln mieszkańców Katarze, który jest jednym z najbogatszych krajów świata, nie widać poważnych braków w sklepach - podaje Reuters.  Agencja przytacza żarty, jakie pokazały się w sieci, dotyczące tego, że mieszkańcy Kataru "zostali  zablokowani w najbogatszym kraju świata" - jak głosi jeden z nich.

Na Twitterze pojawiły się wpisy głoszące, że Katarczycy przygotowują się do ucieczki z kraju, "gromadząc zapasy kawioru na jachtach" i "wymieniając swe rolexy na espresso" - cytuje Reuters.

Jednak blokada państwa i wynikające z tego załamanie koniunktury miałoby dramatyczne konsekwencje dla większości mieszańców Kataru, którzy nie są obywatelami, lecz sprowadzanymi zza granicy robotnikami - stanowią oni 90 proc. populacji kraju - podaje Reuters.

Dowiedz się więcej na temat: Katar

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy