Reklama

Reklama

Andamany: Turyści zmuszają ubogich do tańca

Żyjący od wielu tysięcy lat na Andamanach przedstawiciele plemienia Jarawa coraz częściej padają ofiarami spragnionych rozrywki turystów. O tym, jak kobiety Jarawa są zmuszane do tańca za jedzenie, pisze w swoim internetowym wydaniu "The Guardian".

Reklama

"Tańcz" - mówi policjant do stojących przed kamerą. Dziewczęta, rozebrane od pasa w górę, posłusznie wykonują polecenia. Na nagraniu widać również całkiem nagą kobietę, która próbuje się zasłaniać torbą. "Zatańcz dla mnie" rozkazuje policjant.

Zadaniem policji jest ochrona rdzennych mieszkańców archipelagu przed natrętnymi przybyszami. Coraz częściej przyjmują jednak łapówki i zmuszają ubogich do zapewniania rozrywki turystom. Ten policjant dostał 200 funtów. Na początku filmu przypomina kobietom, że dostały już za to jedzenie.

Biura podróży coraz częściej oferują swoim klientom wycieczki safari na Andamany. Zamożni turyści płacą lokalnej policji za "występy tubylców".

Wraz z postępem cywilizacyjnym plemiona stopniowo zanikają. "Przede wszystkim zagrażają im bogaci turyści z Zachodu, których wabią bajeczne plaże i perspektywa spotkania 'dzikich'. Sprowadzają oni śmiertelnie groźne choroby zakaźne i "zarazę" cywilizacji, która niszczy system wartości Jarawa, zabija stare zwyczaje, a ich samych zmienia w żebraków - pisze Jacek Pawlicki na stronach Wyborcza.pl w artykule "Ginie świat Andamanów".

Andamany to indyjski archipelag. Zamieszkuje go niespełna 315 tys. ludzi. Zaledwie tysiąc to rdzenni mieszkańcy z plemion Wielkich Andamańczyków, Sentinelczyków, Jarawa i Onge.

EKM

Dowiedz się więcej na temat: Azja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje