Reklama

Reklama

Amerykańskie media: Pieniądze od rosyjskiego lobbysty dla Joe Bidena

Joe Biden i jego sojusznicy mieli otrzymywać od rosyjskiego lobbysty Nord Stream 2 fundusze na kampanię wyborczą - informuje amerykański dziennik "New York Post". 20 maja USA powiadomiły Kongres, że nie nałożą sankcji na firmę nadzorującą tę inwestycję.

Według nowojorskiej gazety, 4 tys. dolarów miał przekazać w październiku 2020 roku Richard Burt partner w firmie McLarty Associates i były ambasador USA w Niemczech w czasie republikańskiej administracji Ronalda Reagana. W marcu tego samego roku miał on wyłożyć 10 tys. dolarów na rzecz komitetu akcji politycznej Unite The County. „NYP” powołuje się na dane Federalnej Komisji Wyborczej (FEC).

"Pieniądze od Burta nie tylko naruszają zobowiązanie Bidena z kampanii wyborczej do nieprzyjmowania pieniędzy od lobbystów, ale jest to szczególnie znamienne ponieważ jest on obecnie bezpośrednio zaangażowany w działalność lobbingową na rzecz Nord Stream 2 AG – podkreśla NYP.

Reklama

Zwrócił gotówkę

Przekazuje też wyjaśnienie Krajowego Komitetu Demokratycznego (DNC), że kiedy Burt przekazywał darowiznę na rzecz Biden Victory Fund, nie potwierdził, że jest zarejestrowanym zagranicznym agentem."DNC poinformował, że zwrócił gotówkę w czwartek w ślad za pytaniem The Post” – stwierdził nowojorski dziennik.

"New York Post" podał, że Nord Stream 2 kontroluje były oficer wschodnioniemieckiej Stasi i bliski sojusznik Władimira Putina. Jak przypomniał, powołując się na portal Axios, według Departamentu Stanu firma podlega sankcjom. Ekipa Bidena odmówiła jednak egzekwowania sankcji, ze względu na interesy narodowe USA.

"Krytycy obawiają się, że projekt umożliwi Rosji wywieranie niebezpiecznego oddziaływania na europejskie dostawy energii i zwiększy jej ogólne polityczne wpływy na kontynencie" – akcentuje "NYP".

Rzecznik wszystkich firm energetycznych

Wylicza, że Nord Stream 2 współpracuje z pięcioma europejskimi firmami energetycznymi: ENGIE, OMV, Shell, Uniper i Wintershall Dea, a Burt jest obecnie rzecznikiem ich wszystkich."Czytając między wierszami, można wyraźnie zobaczyć, jak wygląda ten lobbing. (…) Choć nie jest to dowód na nic nielegalnego, jest po prostu czymś, co dowodzi, jaka jest rola wpływów w Waszyngtonie" – cytuje gazeta Annę Massoglia z Center for Responsive Politics, waszyngtońskiej ponadpartyjnej grupy badawczej non-profit zajmującej się badaniem wpływu pieniędzy i lobbingu na wybory i politykę publiczną.

Według „New York Post” Burt nie odpowiedział na prośbę o komentarz.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje