Reklama

Reklama

Amerykański Sąd Najwyższy przeciwko dyskryminacji osób LGBT w miejscach pracy

Amerykański Sąd Najwyższy orzekł w poniedziałek 15 czerwca, że prawo federalne, chroniące pracowników przed dyskryminacją ze względu na płeć, ma również zastosowanie do osób homoseksualnych i transpłciowych, co - według agencji prasowych - jest przełomem w historii praw osób LGBT.

Stosunkiem głosów sześć do trzech sąd orzekł, że ustawa o prawach obywatelskich z 1964 roku, która zakazuje firmom dyskryminacji ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie i religię, dotyczy także osób homoseksualnych i transpłciowych.

"To zwycięstwo dla wszystkich Amerykanów"

Reklama

Jak oceniają Reuters i AP, dla ponad 11 mln homoseksualnych i transpłciowych obywateli USA, z których wielu doświadczyło dyskryminacji w pracy, a nawet zostało zwolnionych za bycie LGBT, orzeczenie stanowi przełomowy moment w zakresie praw obywatelskich.

"To zwycięstwo dla wszystkich Amerykanów" - powiedziała agencji Reutera Vandy Beth Glenn, zwolniona z pracy w 2007 roku, kiedy ujawniła się jako transkobieta.

"Nasze społeczeństwo jest społeczeństwem prawa pisanego, (...) a pracodawca, który zwalnia jednostkę tylko dlatego, że jest ona osobą homoseksualną lub transpłciową, łamie prawo" - napisał w większościowej opinii konserwatywny sędzia Neil Gorsuch.

Agencja Reutera przekazała, że grupy walczące o prawa osób LGBT z zadowoleniem przyjęły tę decyzję, jako ważny krok w ochronie pracowników homoseksualnych i transpłciowych, z których ponad połowa żyje w USA bez jednoznacznej ochrony prawnej w miejscu pracy, z narażeniem na nękanie lub zwolnienia bez możliwości odwołania się do sądu.

"Nie możemy i nie powinniśmy wracać do czasów, kiedy ludzie czuli, że muszą ukrywać, kim są, aby czuć się bezpiecznie w pracy" - napisał na Twitterze Alphonso David, prezes największej w Stanach Zjednoczonych organizacji działającej na rzecz praw osób LGBT, Human Right Campaign.

Sytuacja wymaga zmiany kulturowej

Jak zauważa Reuters, orzeczenie sądu wydano kilka dni po tym, gdy administracja prezydenta Donalda Trumpa ogłosiła wycofanie wytycznych, wdrożonych podczas prezydentury Baracka Obamy, które chroniły osoby transpłciowe przed dyskryminacją w zakresie opieki zdrowotnej.

Sędzia Gorsuch przyznał, że poniedziałkowa decyzja najprawdopodobniej nie będzie ostatnim słowem Sądu w sprawach dotyczących praw osób LGBT.

W Stanach Zjednoczonych toczą się obecnie sprawy dotyczące wywołującego kontrowersje udziału transpłciowych sportowców w szkolnych wydarzeniach sportowych czy też możliwości korzystania przez te osoby z toalet i szatni. Gorsuch przyznał również, że pracodawcy, którzy mają obiekcje wynikające z przekonań religijnych wobec zatrudniania osób LGBT, mogą podnosić tę kwestię w innych sprawach.

Obrońca praw osób transpłciowych Carter Brown powiedział Reuterowi, że pomimo orzeczenia Sądu Najwyższego sytuacja nadal wymaga zmiany kulturowej, zanim osoby transpłciowe będą naprawdę czuły się bezpiecznie w pracy.

45-letni Brown z Dallas w Teksasie został zwolniony z pracy w nieruchomościach po tym, gdy współpracownicy dowiedzieli się, że jest transmężczyzną. "Prawa muszą być egzekwowane, ale (...) nadal wszystko sprowadza się do serc i umysłów, które mają twój los w swoich rękach" - zaznaczył. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje