Reklama

Reklama

Amerykańska armia: Musimy pozostać w Iraku

Stany Zjednoczone i ich partnerzy z międzynarodowej koalicji antyislamistycznej będą musieli utrzymać obecność wojskową w Iraku także po pokonaniu tzw. Państwa Islamskiego (IS), by zapobiec odrodzeniu się tej organizacji - ocenił w sobotę wieczorem minister obrony Ash Carter.

Siły koalicji nie powinny wycofać się z Iraku po wyzwoleniu z rąk islamistów miasta Mosul, ich bastionu na północy Iraku - podkreślił szef Pentagonu na konferencji poświęconej obronności w kalifornijskim Simi Valley.

Reklama

Trzeba będzie "dopilnować, by pokonane IS pozostało pokonane" - dodał. "Będziemy musieli przeciwdziałać bojownikom usiłującym uciec i podejmowanym przez IS próbom przeniesienia się w inne miejsce i odrodzenia się (tam). W tym celu nie tylko USA, ale cała nasza koalicja musi wytrwać i kontynuować swe zaangażowanie wojskowe" - ocenił Carter.

Jego zdaniem szczególnie w Iraku koalicja musi "dawać stabilne wsparcie i kontynuować szkolenia, doposażać i wspierać iracką policję, straż graniczną i inne służby, by były w stanie utrzymać pod kontrolą tereny oczyszczone z IS".

Nie wskazał ani jak długo miałaby trwać przedłużona obecność wojskowa, ani ilu wymagałaby żołnierzy. Decyzje te najprawdopodobniej będą należały już do nowej administracji Donalda Trumpa, który 20 stycznia obejmie urząd prezydencki.

Od 17 października trwa ofensywa irackich wojsk rządowych wspieranych przez siły koalicji pod wodzą USA i oddziały kurdyjskie na Mosul, drugie co do wielkości miasto Iraku i ostatni duży ośrodek miejski w tym kraju kontrolowany przez IS. Ofensywa posuwa się naprzód powoli, głównie ze względu na to, że w kontrolowanych przez islamistów częściach Mosulu przebywa wciąż ponad milion ludzi, ale także przez silny opór stawiany przez islamistów.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne