Reklama

Reklama

Ambasador USA apeluje, by nie wykorzystywać śmierci chłopca

Amerykański ambasador w Moskwie wezwał w piątek rosyjskie władze, by zaprzestały "wykorzystywania dla sensacji" ludzkiej tragedii. To reakcja na burzę, jaką wywołała w Rosji informacja o nagłej śmierci 3-letniego chłopca, który trafił do adopcji w USA.

Michael McFaul napisał na blogu, że choć zasmuca go fakt, iż w ciągu ostatnich 20 lat zmarło 20 rosyjskich dzieci adoptowanych w USA, to jednocześnie "jest dumny", że ponad 60 tys. innych dzieci "mogło cieszyć się kochającymi rodzicami, nowymi rodzinami i skorzystać z niezliczonych możliwości w Ameryce".

"Nadszedł czas, by zaprzestać wykorzystywania dla sensacji ludzkiej tragedii i by rozwinęła się profesjonalna współpraca między naszymi krajami, w tej sprawie i wielu innych" - oświadczył dyplomata. Dodał, że jest również zaniepokojony tym, w jaki sposób jego naród i kraj są przedstawiane w niektórych rosyjskich mediach.

Reklama

Trzyletni Max Shatto zmarł w rodzinie adopcyjnej

Trzyletni Max Shatto, urodzony jako Maksim Kuzmin, zmarł w styczniu w rodzinie adopcyjnej w Teksasie. Informację tę w Rosji ujawnił w poniedziałek przedstawiciel Kremla ds. praw dzieci Paweł Astachow, który początkowo oskarżył matkę adopcyjną o zabicie dziecka. W czwartek złagodził nieco ton wypowiedzi i przyznał, że na tym etapie należy mówić o śmierci dziecka, a nie morderstwie. Śledczy z zachodniego Teksasu oficjalnie nie podali jeszcze przyczyny śmierci dziecka, choć stwierdzili na jego ciele siniaki; nie ustalono jednak jeszcze ich pochodzenia.

Ambasador McFaul podkreślił w oświadczeniu, że "trwa drobiazgowe śledztwo, mające ustalić, co dokładnie przydarzyło się" chłopcu, a śledczych obowiązuje "bardzo ważna zasada i norma w amerykańskim społeczeństwie - według której człowiek jest niewinny, dopóki nie udowodni mu się winy".

Nagła śmierć adoptowanego Maksa wywołała w Rosji oburzenie

Nagła śmierć adoptowanego Maksa wywołała w Rosji oburzenie. Prokuratura z jego rodzinnego Pskowa zażądała w czwartek, by cofnąć decyzję o adopcji jego dwuletniego brata, który trafił do tej samej rodziny w USA. W czwartek wieczorem publiczna telewizja Rossija pokazała talk-show, w którym wystąpiła biologiczna matka chłopców; prawa do opieki nad dziećmi straciła z powodu zaniedbań i problemów alkoholowych.

W petycji rosyjskiej Dumy Państwowej do amerykańskiego Kongresu, przyjętej w piątek przez aklamację, strona rosyjska domaga się podjęcia wszelkich możliwych środków w celu zapewnienia bezpieczeństwa i niedopuszczenia do naruszania praw rosyjskich dzieci adoptowanych w USA.

Przywołano względy "humanitarne i bezpieczeństwo dziecka"

W odezwie przyjętej w niższej izbie rosyjskiego parlamentu wypomniano stronie amerykańskiej, a konkretnie Departamentowi Stanu, że "nie powiadomił w stosownym czasie Rosji o śmierci Maksima Kuzmina".

Deputowani zaapelowali do Kongresu o pomoc w odzyskaniu drugiego chłopca z rodziny w Teksasie. Przywołano względy "humanitarne i bezpieczeństwo dziecka"; nie sprecyzowano, jaka miałaby być rola Kongresu w kwestii powrotu dwulatka do Rosji.

Hipoteza, według której chłopiec został zabity, trafiła na czołówki państwowych mediów w Rosji, które wykorzystały ją, aby usprawiedliwić decyzję z końca ubiegłego roku w sprawie zakazania adopcji rosyjskich dzieci przez Amerykanów. Ustawa była odpowiedzią na przyjęcie wcześniej przez amerykański Kongres przepisów zabraniających m.in. wjazdu do USA przedstawicielom rosyjskich władz związanym ze śmiercią w więzieniu w 2009 roku adwokata Siergieja Magnitskiego i łamaniem praw człowieka.

Dowiedz się więcej na temat: chłopiec | Chłopiec | ambasador | USA | ambasador USA

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje