Reklama

Reklama

Algierski samolot rozbił się kilkadziesiąt minut po starcie

Jak informuje TVN24 algierski samolot, który leciał z Burkiny Faso do Algieru rozbił się kilkadziesiąt minut po starcie. Na pokładzie maszyny było siedmiu członków załogi i 112 pasażerów, w tym najpewniej wielu Francuzów. Wcześniej informowano o 110 pasażerach i sześciu członkach załogi.

Algierskie linie lotnicze w nocy ze środy na czwartek utraciły kontakt ze swoim samolotem pasażerskim, który leciał z Wagadugu w Burkina Faso do Algieru.

Reklama

"Samolot linii Air Algerie zniknął nad Gao (na wschodzie Mali - red.), 500 km od granicy z Algierią. Ofiary pochodzą z wielu krajów" - oświadczył premier Algierii Abdelmalek Sellal.

Według francuskiego ministra transportu Frederika Cuvilliera na pokładzie najpewniej było wielu Francuzów. We francuskim MSZ uruchomiono centrum kryzysowe. Dwa francuskie myśliwce stacjonujące w tym regionie Afryki szukają zaginionego samolotu.

AFP podała, że na pokładzie znajdowało się 116 pasażerów, w tym 51 Francuzów, 26 obywateli Burkina Faso, siedmiu Algierczyków i co najmniej 20 Libańczyków.

Hiszpański związek zrzeszający pilotów Sepla podał, że sześciu członków załogi było obywatelami Hiszpanii. Maszyna została wyczarterowana od prywatnych hiszpańskich linii Swiftair.

Firma ta, która jest właścicielem samolotu, potwierdziła, że nie ma kontaktu z maszyną typu McDonnell Douglas MD-83. Wcześniej przedstawiciel algierskich władz powiedział, że zaginiony samolot to Airbus A320.

Linie Air Algerie podały, że samolot zniknął z radarów około 50 minut po starcie, w czwartek o godz. 3.55 czasu polskiego. Informacje o zaginięciu maszyny ujawniono kilka godzin po fakcie.

Według źródła w algierskich liniach lotniczych samolot zniknął z radarów w malijskiej przestrzeni powietrznej, blisko granicy z Algierią.

"Samolot znajdował się niedaleko algierskiej granicy, gdy zwróciliśmy się do załogi, by zmieniła kurs z powodu słabej widoczności oraz w celu uniknięcia kolizji z innym samolotem lecącym na trasie Algier-Bamako" - powiedziało źródło. "Po tej zmianie kursu straciliśmy sygnał" - twierdzi źródło. Burkiński minister transportu Jean Bertin Ouedraogo twierdzi, że to piloci poprosili o zmianę trasy lotu z powodu burzy.

W Mali trwa międzynarodowa interwencja wojskowa i sytuacja w tym kraju nadal jest niestabilna. Przez kilka miesięcy w 2012 roku zbrojne ugrupowania dżihadystyczne okupowały północne Mali.

Według przedstawiciela francuskich władz, na którego powołuje się agencja AP, jest mało prawdopodobne, by bojownicy w Mali posiadali broń, umożliwiającą zestrzelenie samolotu.

Jeśli okaże się, że samolot uległ katastrofie, będzie to kolejny wypadek z udziałem linii Air Algerie. W lutym ich samolot C-130 Hercules rozbił się w północno-wschodniej części Algierii. Zginęło 76 ludzi, jedna osoba ocalała. Z kolei 102 osoby zginęły w katastrofie maszyny algierskiego przewoźnika w marcu 2003 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy