Reklama

Reklama

Aleksiej Nawalny oskarżony o zniesławienie kombatanta. Żądania prokuratury

Sąd w Moskwie, który rozpatruje zarzuty wobec Aleksieja Nawalnego o zniesławienie kombatanta II wojny światowej, odroczył rozprawę na 20 lutego. Przedstawicielka prokuratury zażądała ukarania opozycjonisty grzywną w wysokości 950 tys. rubli (ponad 12,9 tys. USD).

Tego samego dnia ma sie też odbyć posiedzenie Moskiewskiego Sądu Miejskiego w sprawie apelacji od decyzji o pozbawieniu Nawalnego wolności.

Reklama

Sąd, który rozpatruje skargę kombatanta, ma zebrać się o godz. 14 (godz. 12 czasu polskiego) w sobotę. Nawalny powinien wystąpić na tej rozprawie z ostatnim słowem. Wówczas także może zapaść wyrok.

Cztery godziny wcześniej Moskiewski Sąd Miejski przystąpi do rozpatrywania apelacji od decyzji o osadzeniu opozycjonisty w kolonii karnej na dwa lata i osiem miesięcy. Nie jest jasne, jak Nawalny, który od blisko miesiąca jest w areszcie śledczym, będzie przewożony na obie rozprawy.

Prokurator: Nawalny znieważył sąd i prokuraturę

Na wtorkowej rozprawie prokurator Jekatierina Frołowa zwróciła się o wszczęcie jeszcze jednej sprawy karnej wobec opozycjonisty. Prokurator uznała, że Nawalny na poprzednim posiedzeniu znieważył kombatanta Ignata Artiemienkę i dopuścił się znieważenia sędzi i prokuratora.

Sędzia uznała ten wniosek za przedwczesny. Niemniej, zostanie on rozpatrzony ponownie przy wydawaniu wyroku.

Spot z udziałem kombatanta

Według Komitetu Śledczego FR Nawalny w mediach społecznościowych w czerwcu zeszłego roku opublikował komentarz, w którym "świadomie zawarto kłamliwe twierdzenia" zniesławiające sędziwego weterana. Powodem wszczęcia sprawy karnej stały się komentarze Nawalnego na temat spotu telewizyjnego zachęcającego do poparcia nowelizacji konstytucji. Artiemienko był w gronie osób, które wystąpiły w tej reklamie. Nawalny nazwał uczestników spotu "sprzedajnymi lokajami", "hańbą kraju" i "zdrajcami".

Nawalny kwestionuje zarzuty o zniesławienie, wskazując, że jego komentarze były wyrażeniem jego poglądów, a nie stwierdzaniem jakichkolwiek faktów na temat kombatanta.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje