Reklama

Reklama

Alaksandr Łukaszenka: Znaleźliśmy się wśród nielicznych, gdzie "kolorowa rewolucja" nie doszła do skutku

- Białorusi rzucono bezprecedensowe wyzwanie, ale kolorowa rewolucja nie doszła do skutku - oświadczył w środę (23 września) podczas niezapowiedzianej inauguracji prezydenta Alaksandr Łukaszenka. - Nie wybieraliśmy po prostu prezydenta - broniliśmy naszych wartości, naszego życia w pokoju, suwerenności i niepodległości - dodał.

- Naszej państwowości rzucono bezprecedensowe wyzwanie - zrealizowanych niejednokrotnie technologii zniszczenia niepodległych państw. Znaleźliśmy się jednak wśród nielicznych, a może jesteśmy jedynymi, gdzie "kolorowa rewolucja" nie doszła do skutku. I jest to wybór Białorusinów, którzy nie chcą w żadnym wypadku stracić swojego państwa - powiedział Łukaszenka, cytowany przez agencję BiełTA.

Reklama

- Pomimo diabelnie wyrafinowanego podjudzania z zewnątrz, zachowaliśmy szacunek do siebie nawzajem - dodał. Ocenił, że miniony rok był "wyjątkowo emocjonalny".

- Dzień inauguracji prezydenta to dzień naszego wspólnego zwycięstwa, zdecydowanego i historycznego. Nie wybieraliśmy po prostu prezydenta - broniliśmy naszych wartości, naszego życia w pokoju, suwerenności i niepodległości - powiedział Łukaszenka.

Jego zdaniem naród białoruski, broniąc niepodległości, "podniósł się na nowy poziom świadomości", a Białorusini "jako nacja nie są już dziećmi, lecz narodem".

W środę odbyła się niezapowiedziana i tajna inauguracja Łukaszenki. O złożeniu przez niego przysięgi media państwowe poinformowały po fakcie.

Od 9 sierpnia na Białorusi trwają protesty przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów, w których według oficjalnych wyników zwyciężył Łukaszenka, zdobywając 80,1 proc.

Z Mińska Justyna Prus 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje