Reklama

Reklama

Afganistan: 90 ofiar nalotu na cysterny

Prawdopodobnie około 90 osób zginęło dziś w eksplozji cysterny z paliwem po nalocie sił NATO w prowincji Kunduz na północy Afganistanu - podała agencja Associated Press, powołując się na afgańskie źródła. Dowództwo niemieckiego kontyngentu w Afganistanie podaje natomiast, że zginęło co najmniej 56 talibów, oraz że wszystkie ofiary wybuchu to talibowie.

Według danych afgańskiej policji, w nalocie amerykańskiego samolotu na uprowadzone przez talibów cysterny zginęło nawet do 90 ludzi, w tym 40 cywilów. Afgańskie źródła sugerują też, że wśród zabitych znalazł się jeden z głównych dowódców talibskich w regionie oraz czterech bojowników pochodzących z Czeczenii.

Sekretarz generalny NATO Anders Fogh Rasmussen nie wykluczył, że wśród ofiar są cywile. Jak powiedział, zginęła "pewna liczba talibów" i "istnieje także możliwość ofiar cywilnych".

Bundeswehra, której żołnierze służą w prowincji Kunduz pod dowództwem NATO, podała początkowo, że w ataku zginęło co najmniej 56 rebeliantów, a osoby "postronne prawdopodobnie nie ucierpiały".

Rzecznik sił ISAF Eric Tremblay podał jednak później, że w lokalnych szpitalach znajduje się podobno wiele ofiar cywilnych. "Może to mieć bezpośredni związek z incydentem związanym z dwoma cysternami" - powiedział.

Rzecznik talibów Zabiullah Mudżahid zapewnił, że w ataku nie zginęli żadni talibowie.

Reklama

Prezydent Afganistanu Hamid Karzaj ogłosił utworzenie komisji, której zadaniem będzie zbadanie sprawy ataku. - Atakowanie cywilów jest niedopuszczalne - podkreślił.

Jak podają afgańskie władze, do ataku doszło w czwartek wieczorem, gdy talibowie uprowadzili w Kunduzie dwie cysterny z benzyną przeznaczoną dla międzynarodowych sił ISAF.

Jeden z pojazdów przeprowadzono przez rzekę Kunduz, natomiast drugi utknął w bagnie na brzegu rzeki. Talibowie mieli powiedzieć mieszkańcom pobliskiej wsi, że mogą opróżnić cysternę. Jak pisze internetowy portal BBC, powołując się na naocznych świadków, ludzie przybiegli na miejsce z pojemnikami. Na dachu cysterny siedziało kilkunastu talibów, pilnujących porządku. Właśnie wówczas cysterna została zbombardowana. Zginęli wszyscy ludzie znajdujący się w strefie wybuchu.

Rzeczniczka ISAF w Kabulu Christine Sidenstricker potwierdziła, że miejscowy dowódca sił międzynarodowych, poinformowany o akcji talibskiej i otoczonej przez rebeliantów cysternie, znajdującej się na brzegu rzeki, wydał rozkaz zniszczenia pojazdów z benzyną. - Rozkaz został wykonany - powiedziała.

Cytowany także przez BBC jeden z kierowców cysterny powiedział, że bezpośrednio po zatrzymaniu pojazdów talibowie zabili dwóch kierowców, ścinając im głowy.

W prowincji Kunduz stacjonuje niemiecki kontyngent sił ISAF. W sumie wojska Bundeswehry w Afganistanie liczą 3405 żołnierzy, w tym 600 z elitarnych sił szybkiego reagowania, sprowadzonych w ramach prowadzonej od lipca wielkiej operacji przeciwko talibom i przenikającym przez granicę tadżyckim islamistom, związanym z Al-Kaidą.

W lipcu i sierpniu oddziały niemieckiego kontyngentu wraz z siłami afgańskimi prowadziły w Kunduzie wielką operację, której celem miała być likwidacja kryjówek talibów, coraz aktywniejszych na względnie spokojnej do tej pory północy Afganistanu.

Zobacz blog "Z Afganistanu", pisany przez Marcina Ogdowskiego.

Dowiedz się więcej na temat: naloty | talibowie | NATO | ISAF | kunduz | Cysterny | Afganistan

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje