Reklama

Reklama

Adam Eberhardt o sytuacji na Białorusi: Dzisiaj będzie próba sił

"Dzisiaj będzie próba sił. Zobaczymy, ile ludzi znowu wyjdzie na ulice. Przewidywania są niezwykle trudne. Łukaszenka też nie jest pewien, w którym kierunku to pójdzie. Będzie działał zdecydowanie, żeby władzę utrzymać" - powiedział Adam Eberhardt, dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich w RMF FM w "Rozmowie w samo południe".

Jego zdaniem, to najgłębszy kryzys, z jakim ma do czynienia reżim Alaksandra Łukaszenki po 26 latach rządów. "Jest olbrzymie rozczarowanie i zmęczenie Białorusinów. Charyzma Łukaszenki to przeszłość, dzisiaj jego władza opiera się na milicyjnej pałce oraz na spójności jego zaplecza, nomenklatury, sektora siłowego" - powiedział Adam Eberhardt.

Reklama

"Dzisiaj będzie próba sił, zobaczymy na ile te protesty wygasają, a na ile dojdzie do ich wzmocnienia. Zobaczymy dzisiaj, jak zdecydowanie i jak skutecznie władze białoruskie będą w stanie te protesty spacyfikować" - zauważa szef OSW.

"To, co dzisiaj będziemy obserwowali, to jest kluczowe pytanie - na ile władze są w stanie siłowo 'wybić' ludziom z głowy protestowanie, na ile Łukaszenka będzie w stanie skutecznie ludzi przestraszyć" - dodał dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich.

Według Eberhardta sam Łukaszenka nie jest w stanie przewidzieć, w którym kierunku rozwinie się sytuacja, stąd nerwowość z jego strony, rzucenie wszelkich środków bezpieczeństwa. "Będzie działał zdecydowanie, żeby władzę utrzymać" - podkreślił gość RMF FM.

Jak stwierdził, ponowne przeliczenie głosów - czego domaga się sztab opozycyjnej kandydatki Swiatłany Cichanouskiej - jest jednak niemożliwe.

"Jej kampania była wielkim sukcesem. Ludzie do niej lgnęli, ale dzisiaj jest słaba, jest niezdolna, aby być przywódcą protestów" - ocenił Eberhardt. "Jej wypowiedzi są bardzo łagodne, przede wszystkim do służb bezpieczeństwa. Stara się wyciszać emocje, to charakterystyczna różnica z emocjami społecznymi".

Jak mówił, Unia Europejska powinna zająć stanowisko w sprawie napięć na Białorusi.

"Białoruś nie ma tradycji strajków"

Paweł Balinowski zapytał też swojego gościa o strajki w białoruskich zakładach pracy. Czy Białorusini mogą tą formą protestu doprowadzić do zmian politycznych w kraju? "Białoruś nie ma tradycji strajków, to nie jest sierpień '80 roku na razie. Nie wiem, czy to zadziała. Na tym etapie to nie jest jeszcze czynnik polityczny. To, co jest to są protesty bez przywództwa politycznego, wybuchające spontanicznie, bardzo rozproszone" - odpowiedział Eberhardt.

W RMF FM mówiono także o udziale Rosji w wyborach prezydenckich na Białorusi. "Rosja budowała sobie w tej kampanii również wpływy na białoruskiej opozycji. Ale nie z intencją obalenia Łukaszenki, tylko jego osłabienia - doprowadzenia do protestów, które następnie on krwawo stłumi,  a tym samym zamknie sobie drzwi do dialogu z Zachodem i będzie bardziej zależny od Rosji" - powiedział szef OSW.

Paweł Balinowski

Opr. Jonasz Jasnorzewski, Magdalena Partyła

Czytaj na stronie RMF24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje