Reklama

Reklama

65-latek zginął od kuli z urządzenia-pułapki, które sam założył

Policjanci z Van Buren w stanie Maine dostali wezwanie na miejsce strzelaniny. Kula dosięgła 65-latka. Okazało się, że wystrzelona została z pistoletu, będącego elementem nielegalnej pułapki. Mężczyzna sam zamontował ją przy wejściu do własnego domu, by zabiła każdego intruza.

65-letni Ronald Cyr zadzwonił na policję, informując, że został postrzelony. Na miejsce przybyli policjanci, patrol straży granicznej (miejscowość znajduje się przy granicy z Kanadą) i karetka. Okazało się, że kula pochodziła z urządzenia-pułapki z pistoletem, własnoręcznie zainstalowanego przez mężczyznę. Cyr aktywował ją przypadkowo. Przedstawiciele służb próbowali udzielić mężczyźnie pomocy, jednak 65-latek zmarł.

Reklama

Policjanci obejrzeli miejsce zdarzenia i zauważyli, że przed drzwiami zainstalowana została śmiertelnie niebezpieczna pułapka, która miała strzelać do każdego, kto chciałby wejść do domu. Na posesji należącej do Rolanda Cyra znaleziono więcej takich urządzeń. Policjanci nie ryzykowali rozbrajania ich samodzielnie i wezwali na pomoc saperów. Nazajutrz po śmierci 65-latka ogłoszono, że jej przyczyną był "nieintencjonalny wystrzał jednego z jego chałupniczych mechanizmów".

Jak przypomina "The Washington Post", w stanie Maine legalne jest użycie broni przeciwko intruzom. Tym niemniej, wiele sądów zadecydowało, że pułapki zaprojektowane w celu ich zabicia lub zranienia są nielegalne. Sąd w południowym Illinois skazał w 2018 roku za morderstwo pierwszego stopnia mężczyznę, który zastawił pułapkę ze strzelbą. Człowiek, który wszedł na jego teren aktywował pułapkę i został zastrzelony.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy