Reklama

Reklama

50-latka zaatakował rekin. "Usłyszałem chrzęst kości"

Prawie trzymetrowy żarłacz biały zaatakował 50-latka pływającego w pobliżu Manhattan Beach u wybrzeży Kalifornii. Do zdarzenia doszło tuż po tym, jak po 40 minutowej walce z rybakiem, rekinowi udało się wyswobodzić z sieci.

Pogryziony 50-latek z powodu odniesionych obrażeń nie mógł sam dopłynąć do brzegu, pomogli mu koledzy z grupy.

Reklama

- Pływam w tej okolicy odkąd pamiętam, od 40 lat. Rekiny nie atakują ludzi. To się po prostu nie zdarza. To wyjątek, znalazłem się w złym miejscu i w nieodpowiednim czasie - wspomina zdarzenie Steven Robles.

Mężczyznę zabrano do szpitala. Na szczęście okazało się, że rany nie są groźne.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy