Reklama

Reklama

Zawalenie bloku w Bielsku-Białej. Mieszkańcy mówią o wybuchach

Połowa trzykondygnacyjnego budynku, który był budowany na osiedlu Sarni Stok w Bielsku-Białej, zawaliła się w nocy z poniedziałku na wtorek. Ratownicy przeszukują gruzowisko. Na razie nie znaleziono żadnych osób – podali bielscy strażacy.

"Zgłoszenie otrzymaliśmy o godz. 3.41 od okolicznych mieszkańców. Zgłaszający mówił, że przed zawaleniem słyszał dwa wybuchy. Zawaliła się połowa budynku, który był w stanie surowym" - poinformował dyżurny bielskiej straży pożarnej asp. szt. Tomasz Grabczewski.

Na miejscu katastrofy są służby ratunkowe, m.in. specjalistyczne ekipy poszukiwawczo-ratownicze z psami z Jastrzębia Zdroju i Bystrej koło Bielska-Białej, które przeszukują gruzowisko. Na razie nikogo nie znaleźli. Pracownicy ochrony obiektu poinformowali strażaków, że w środku nikogo nie było. "Teraz prowadzimy działania poszukiwawcze i zabezpieczające" - powiedział.

Reklama

Na razie nie wiadomo co było przyczyną katastrofy. Strażacy w piwnicy niezawalonej części budynku znaleźli butlę z propanem-butanem.

Grabczewski poinformował, że budynek był w stanie surowym. Nie były do niego podłączone żadne instalacje.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje