Reklama

Reklama

Zabrze: Zwarcie przyczyną pożaru M1

Zwarcie w osprzęcie elektrycznym w jednym ze sklepów było przyczyną ubiegłorocznego wielkiego pożaru centrum handlowego M1 w Zabrzu - ustalili ostatecznie śledczy i umorzyli postępowanie w tej sprawie.

O finale trwającego blisko rok śledztwa poinformował w czwartek rzecznik zabrzańskiej policji Marek Wypych.

Reklama

Pożar zabrzańskiego M1 wybuchł w nocy 25 grudnia 2008 roku. Akcja straży pożarnej należała do najpoważniejszych w ubiegłym roku, trwała ponad dobę. Uczestniczyło w niej ok. 200 strażaków. Ogień zniszczył ok. 20 proc. powierzchni centrum - 11 tys. m kw. Całkowicie spłonęły dwa z 90 tamtejszych sklepów - Praktiker i Jysk. Kolejne w objętej pożarem części zostały zadymione, niektóre z nich - częściowo zalane. Nikt nie doznał obrażeń. Straty wyniosły dziesiątki milionów złotych.

Jak ustalono, przyczyną pożaru było zwarcie w osprzęcie elektrycznym, znajdującym się w dziale elektro jednego ze sklepów. Ze względu na nieujawnienie żadnych śladów i faktów wskazujących na celowe podpalenie hali, śledztwo zostało umorzone - powiedział rzecznik zabrzańskiej policji aspirant sztabowy Marek Wypych.

Na potrzeby śledztwa powołano m.in. biegłych z zakresu badań elektrotechnicznych, metaloznawczych oraz ochrony przeciwpożarowej. Ustalono, że przyczyną powstania pożaru były mikrozwarcia w osprzęcie elektrycznym. Chodzi o oświetlenie półek w Praktikerze. To tam powstały mikrozwarcia, które skutkowały przepaleniem izolacji i zwarciem w instalacji.

Szefowa Prokuratury Rejonowej w Zabrzu Alina Skoczyńska powiedziała, że w pożarze straty poniosło siedem różnych podmiotów. Żaden z pokrzywdzonych nie zaskarżył dotychczas decyzji o umorzeniu śledztwa. Straty poniesione przez poszczególne sklepy są bardzo zróżnicowane. W przypadku samego M1 oszacowano je na co najmniej 26 mln zł, Praktikera - 19 mln zł, innych sklepów - od 10 do kilkuset tys. zł.

Choć w śledztwie brano pod uwagę każdą hipotezę, postępowanie potwierdziło wstępne, najbardziej prawdopodobne ustalenia - że nikt nie podłożył ognia. Z monitoringu wynikało bowiem, że na długo przed pożarem w rejonie spalonych później sklepów nikogo nie było. Monitoring zarejestrował, co działo się tuż po zwarciu w instalacji elektrycznej. Powstanie ogniska pożaru spowodowało zadziałanie czujek przeciwpożarowych i uruchomienie systemu sieci tryskaczy i kurtyny przeciwpożarowej.

Zabrzańskie centrum handlowe M1 otwarto w 1999 r. Wewnątrz wydzielono 90 sklepów, w tym trzy wielkopowierzchniowe, zajmowane przez hipermarket, sklep z elektroniką oraz sklep z materiałami budowlanymi i wyposażeniem wnętrz. Po pożarze część centrum została rozebrana. Praktiker, którego sklep został najbardziej zniszczony, nieopodal M1 postawił namiot, w którym prowadzi działalność handlową.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy