Reklama

Reklama

Wybuch gazu w Szczyrku. Tragiczny bilans katastrofy

Spod gruzów domu jednorodzinnego, gdzie w środę 4 grudnia wieczorem doszło do wybuchu gazu, wydobyto osiem ciał - cztery osoby dorosłe i czworo dzieci. Akcję utrudniały materiały łatwopalne, które znajdowały się w serwisie narciarskim, funkcjonującym na parterze budynku. "Akcja ratowniczo-poszukiwawcza została zakończona" - oświadczył w czwartek wicepremier Jacek Sasin, który przyjechał na miejsce wydarzenia. "Mamy pewność, że nikt już nie znajduje się pod gruzami"- dodał. Szef MSWiA Mariusz Kamiński podziękował funkcjonariuszom, którzy brali udział w akcji.

W środę wieczorem, około godz. 18.30, doszło do wybuchu gazu w domu jednorodzinnym przy ul. Leszczynowej w Szczyrku. Z informacji wówczas udzielonych przez działającą na miejscu straż pożarną wynika, że w domu prawdopodobnie mieszkało dziewięć osób. Wiadomo, że jedna z osób była w czasie wybuchu w pracy.

W nocy spod gruzów wydobyto ciała czterech osób - trzech dorosłych i jednego dziecka. Rano poinformowano o odnalezieniu dwóch kolejnych ciał - dziecka i osoby dorosłej. Po 11:00 ponformowano z kolei o wydobyciu kolejnych dwóch ciał dzieci. Tragiczne informacje przekazał wojewoda śląski Jarosław Wieczorek.

Reklama

"Niestety stwierdzono, że jest osiem ofiar śmiertelnych, czworo dzieci i czworo dorosłych, członków jednej rodziny. Siła eksplozji była tak wielka, że prawdopodobnie wszyscy zginęli w chwili wybuchu" - dodał Jacek Sasin.

Służby: To była bardzo trudna akcja

"To bardzo trudna akcja. Nie pamiętam, żeby do tej pory wybuch gazu tak destrukcyjnie zburzył budynek" - powiedział w czwartek śląski komendant wojewódzki PSP nadbryg. Jacek Kleszczewski, odnosząc się do akcji po wybuchu gazu w Szczyrku. "Cały czas wierzyliśmy, że wśród poszukiwanych będą osoby żywe" - dodał.

Podczas konferencji prasowej nadbryg. Jacek Kleszczewski przekazał w imieniu ratowników kondolencje bliskim ofiar. "Adrenalina z ratowników zeszła, bo cały czas wierzyliśmy, że wśród potencjalnych poszukiwanych będą osoby żywe" - powiedział komendant śląskiej straży pożarnej.

Poinformował, że teraz praca ratowników będzie prowadzona wolniej i na miejsce zdarzenia będzie mógł wjechać ciężki sprzęt. "Nie ma prawdopodobieństwa, że uszkodzimy jakąś potencjalną ofiarę, czy doprowadzimy do innego zajścia" - dodał.

Z kolei komendant wojewódzki policji w Katowicach nadinsp. Krzysztof Justyński poinformował, że na miejscu od wczoraj pracuje ponad 100 policjantów. "Równolegle z czynnościami kolegów ze straży pożarnej prowadzimy czynności w zakresie niezbędnego zabezpieczenia dowodów w sprawie" - powiedział.

Dodał, że na miejscu pracuje grupa policjantów z Komendy Wojewódzkiej w Katowicach wyspecjalizowana w takich sprawach.

Tak wyglądało miejsce zdarzenia kilka godzin po eksplozji:

Skąd eksplozja?


Polska Spółka Gazownictwa (PSG) poinformowała w nocy ze środy na czwartek, że "najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy w Szczyrku w środę wieczorem było uszkodzenie gazociągu średniego ciśnienia podczas robót wykonywanych przez firmę AQUA System".

PGS przekazała, że "roboty budowlane nie dotyczyły systemu gazowniczego, ani nie były wykonywane na zlecenie spółki gazownictwa". "Nie były także nadzorowane przez specjalistów gazownictwa" - wskazano.

Spółka przekazała, że powołano specjalną komisję, która zbada bezpośrednią przyczynę uszkodzenia gazociągu, wynik jej prac powinien być znany w ciągu doby od momentu rozpoczęcia prac ekspertów.

Śledztwo

W prokuraturze Okręgowej w Bielsku Białej zostało wszczęte śledztwo w sprawie wczorajszej katastrofy w Szczyrku - poinformowała z kolei rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej Agnieszka Michulec. Dodała, że śledczy w związku ze zdarzeniem zabezpieczają m.in. dokumentację.

Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej Agnieszka Michulec zaznaczyła w czwartek na briefingu, że przedmiotem postepowania jest "zdarzenie zagrażające życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach". Dodała, że prokuratura wstępnie przyjmuje, że powodem katastrofy jest uszkodzenie gazociągu, w wyniku którego doszło do wycieku gazu, a następnie eksplozji i do pożaru.

"Przede wszystkim przeprowadziliśmy oględziny zwłok, które zostały ujawnione na miejscu zdarzenia. Te zwłoki zostały zabezpieczone i zostaną poddane oględzinom i sekcji zwłok przez biegłych" - zaznaczyła rzeczniczka.

Jak poinformowała śledczy zabezpieczają dokumentację. "Skoro przyjęliśmy że przyczyną tego zdarzenia jest uszkodzenie gazociągu to (zabezpieczenie dokumentacji - PAP) ma dla nas kluczowe znaczenie" - powiedziała.

Jak dodała, śledczy zabezpieczyli również sprzęt, który był na miejscu zdarzenia, i który był używany do wykonywania prac. Podkreśliła, że prokuratura będzie ustalać m.in. jaki był jego stan techniczny oraz czy pozostaje to w związku przyczynowo-skutkowym z eksplozją. "Zabezpieczyliśmy również odzież, która była na zwłokach, bo nie możemy wykluczyć żadnej wersji" - powiedziała Michulec.

Rzeczniczka potwierdziła, że policja była w dwóch firmach oraz, że policjanci pracują też cały czas na miejscu. "Przede wszystkim działa tam specjalna grupa operacyjna KWP w Katowicach i te nasze działania zmierzają właśnie do zabezpieczenia dokumentacji, która może być dowodem w tej sprawie. Czynności na bieżąco są realizowane i koordynowane w porozumieniu z prokuraturą" - zaznaczyła.

Zaznaczyła również, że śledczy nie mają informacji, aby któryś z pracowników zaginął w związku z wybuchem.

Apel burmistrza Szczyrku

O wywieszenie przepasanych kirem flag państwowych, a także o powstrzymanie się do niedzieli od organizacji imprez o charakterze kulturalnym, rozrywkowym czy rekreacyjnym - zaapelował w czwartek do mieszkańców Szczyrku burmistrz tego miasta Antoni Byrdy.

Zarządzenie z tymi wskazaniami, a także decyzją burmistrza ws. wywieszenia flagi z kirem na urzędzie miasta, opublikowano w czwartek na stronach szczyrkowskiego magistratu. Jednocześnie burmistrz zasygnalizował, że miasto zbiera informacje, jakiej pomocy może potrzebować rodzina ofiar katastrofy.

Burmistrz akcentował również, że to co się stało, jest wyjątkową tragedią dla lokalnej społeczności, o skali nieznanej od lat. Zaznaczył, że osoby, które zginęły w katastrofie to członkowie znanej w Szczyrku rodziny.

"To rodzina pracowita, ciesząca się szacunkiem. Cóż więcej można powiedzieć - żal serce ściska. Dopiero teraz do wszystkich zaczyna dochodzić, co się stało. Dzisiaj przychodzi już czas refleksji, to mógł być każdy z nas. Ci ludzie prawdopodobnie w żaden sposób nie zawinili" - zastrzegł.

Pracownicy szczyrkowskiego samorządu przyznawali, że w czwartek około południa nie była jeszcze znana dokładna tożsamość wszystkich ofiar. Sygnalizowali jednak, że starają się już ustalać, jakiego rodzaju pomocy mogliby potrzebować dalsi krewni i bliscy.

"To działanie pokaże, wskaże, w jakim kierunku ona powinna się odbywać - czy w formie mieszkaniowej, czy jakiejś innej. Mamy sztab i na spokojnie będziemy chcieli na spokojnie gdzieś z boku dociec, co w tej chwili tej rodzinie jest najbardziej potrzebne" - mówił dziennikarzom Byrdy.

Mieszkańcy Szczyrku akcentowali w rozmowach z dziennikarzami, że niezależnie od formalnego ogłoszenia w liczącym 5,6 tys. mieszkańców mieście, w którym wszyscy się znają, jest żałoba: rodzina, która zginęła, obok lokalnej społeczności była też znana w świecie sportów zimowych.

Premier w kontakcie z wojewodą

Premier Mateusz Morawiecki poinformował, że jest w stałym kontakcie z wojewodą śląskim Jarosławem Wieczorkiem. - Wszystkie możliwe siły są zaangażowane w ratowanie ludzkiego życia i zdrowia po wybuchu gazu w Szczyrku. (...) Moje myśli są z bliskimi poszkodowanych, wszystkim zostanie udzielona niezbędna pomoc - przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych.

"Wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin udaje się na miejsce tragicznego wypadku w Szczyrku, spotka się z wojewodą śląskim i służbami prowadzącymi akcję ratunkową" - poinformowało w czwartek na Twitterze Ministerstwo Aktywów Państwowych.

"Tragiczne wieści ze Szczyrku. Pod gruzami domu, który runął na skutek wybuchu gazu, znaleziono już ciała 4 osób, w tym dziecka. Trwa akcja ratownicza. Strażacy i inni funkcjonariusze pracują z najwyższą determinacją. Wciąż jest nadzieja na odnalezienie żywych ludzi" - napisał z kolei prezydent Andrzej Duda.

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy