Reklama

Reklama

Widziała "płonące dziecko". 13-latek z ciężkimi poparzeniami

​Poparzone twarz, klatkę piersiową i ręce ma 13-latek, który najpewniej nieuważnie obchodził się ze żrącą substancją. Do zdarzenia doszło w sobotę późnym wieczorem w gminie Wilkowice koło Bielska-Białej. Chłopca do szpitala zabrał go śmigłowiec LPR.


Rzecznik bielskiej policji asp. Rafał Kobyłecki powiedział w niedzielę, że dwójka rodzeństwa nieostrożnie obchodziła się z substancją chemiczną, prawdopodobnie rozpuszczalnikami. Doszło do zapłonu.

Nastolatek w poważnym stanie

Strażacy otrzymali wezwanie od sąsiadki dzieci. Kobieta chwilę wcześniej usłyszała wybuch i wyjrzała przez okno. Zauważyła płonące dziecko. - Przed naszym przybyciem ogień został już ugaszony przez sąsiadów - poinformował oficer dyżurny bielskiej straży pożarnej.

Chłopiec ma poparzone ok. 30 proc. twarzy, klatkę piersiową i ręce. - W poważnym stanie został zabrany przez śmigłowiec LPR do szpitala w Krakowie. Drugie dziecko nie zostało poszkodowane - podał strażak.
W akcji ratunkowej uczestniczyło sześć zastępów strażaków, dwa zespoły pogotowia, w tym śmigłowiec LPR, oraz policja.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy