Reklama

Reklama

Tragiczny pożar w Katowicach. Zginęły 4 osoby. Wskazano przyczynę

Zwarcie w nielegalnej instalacji elektrycznej było przypuszczalną przyczyną tragicznego pożaru altany w Katowicach, w którym w nocy z poniedziałku na wtorek zginęły cztery osoby - wynika ze wstępnej opinii biegłego z zakresu pożarnictwa.

Wszystko wskazuje na to, że ofiary to bezdomni, nocujący w altanie.

Reklama

Śledztwo w sprawie pożaru poprowadzi Prokuratura Rejonowa Katowice-Południe.

Zastępca szefa tej jednostki Bogusława Szczepanek-Siejka powiedziała, że na razie nic nie wskazuje na to, by ktoś celowo doprowadził do tej tragedii.

- Według biegłego, który był na miejscu, do pożaru doszło najprawdopodobniej na skutek zwarcia w instalacji elektrycznej. Ktoś nielegalnie doprowadził prąd do altany i popełnił jakiś błąd w tej instalacji. To na razie wstępne ustalenia, pewność będziemy mieli po uzyskaniu ostatecznej opinii  - zaznaczyła prok. Szczepanek-Siejka.

Wszystko wskazuje na to, że ofiary to bezdomni, którzy w sezonie zimowym korzystali z altany na terenie ogródków działkowych. Ich tożsamość nie jest na razie znana. Jak wcześniej informowała policja, ofiary to prawdopodobnie kobieta i trzej mężczyźni. Będzie to pewne po przeprowadzeniu sekcji zwłok.

Jak powiedział  rzecznik katowickiej policji Jacek Pytel, pożar zauważył przejeżdżający w okolicy taksówkarz, który powiadomił dyspozytorkę. Przybyli na miejsce strażacy ugasili ogień i znaleźli ciała czterech osób.

Jedna kobieta, która była w altanie, przeżyła; trafiła do szpitala. Jak poinformowano  w Górnośląskim Centrum Medycznym w Katowicach, poszkodowana została zaopatrzona w izbie przyjęć, nie było konieczności hospitalizacji.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje