Reklama

Reklama

Spotkanie protestujących górników z przedstawicielami rządu

We wtorek (22 września) wczesnym popołudniem w siedzibie Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach rozpoczną się rozmowy protestujących związkowców z delegacją rządową - podał komitet protestacyjny. Obecnie w podziemnym proteście uczestniczy 110 górników z kilku kopalń.

"Dziś o godz. 13 w Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach rozpoczną się rozmowy liderów Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego (MKPS) z rządową delegacją, wyposażoną w pełnomocnictwa premiera Mateusza Morawieckiego" - poinformowała we wtorek rano śląsko-dąbrowska Solidarność.

Reklama

Według informacji związkowców w skład rządowej delegacji wejdą: pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węgla kamiennego, wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń, pełnomocnik rządu ds. polityki surowcowej, wiceminister klimatu Piotr Dziadzio oraz szef gabinetu politycznego premiera Krzysztof Kubów.

Związki chcą rozmawiać z przedstawicielami rządu o tempie i zasadach transformacji górnictwa i energetyki oraz - w tym kontekście - o przyszłości Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego. Oceniają, że proces odchodzenia od węgla powinien być rozłożony na ok. 40 lat, a stopniowemu zamykaniu niektórych kopalń musi towarzyszyć tworzenie nowych miejsc pracy dla górników.

W ocenie strony społecznej przyjazd rządowej delegacji to m.in. efekt ogłoszonego przed tygodniem pogotowia strajkowego i rozpoczętych w poniedziałek podziemnych akcji protestacyjnych w kopalniach.

Pod ziemią protestuje łącznie 110 górników

Jak powiedział szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności i jeden z liderów MKPS Dominik Kolorz, rozpoczęcie rozmów nie oznacza ani zawieszenia ani przerwania protestu; związkowcy nie odwołują też zapowiadanej na piątkowe popołudnie manifestacji w Rudzie Śląskiej.

"MKPS decyzje o ewentualnych zmianach przyjętego harmonogramu działań protestacyjnych będzie podejmować po uprzedniej ocenie przebiegu i efektów rozmów ze stroną rządową" - podali związkowcy.

Według informacji Polskiej Grupy Górniczej (PGG) obecnie pod ziemią protestuje łącznie 110 górników: 43 w kopalni Halemba, 12 w kopalni Bielszowice, 11 w kopalni Pokój (to trzy części kopalni Ruda w Rudzie Śląskiej), a także 13 w kopalni katowickiej kopalni Wujek i 31 w kopalni Piast-Ziemowit, która dołączyła do protestu we wtorek rano. W Ziemowicie pod ziemią pozostało dziewięć osób, a w Piaście 22.

Według zapowiedzi związkowców w ciągu dnia do protestu mogą przyłączyć się górnicy z kolejnych kopalń, a liczba protestujących będzie się zmieniać.

Rozmów z Morawieckim oczekiwano w poniedziałek

Rzecznik PGG Tomasz Głogowski podkreślił, że dla spółki priorytetem jest zapewnienie protestującym bezpieczeństwa; w kontakcie z górnikami przebywającymi pod ziemią są służby BHP każdej z kopalń. Związkowcy dostarczają protestującym żywność. Formalnie podziemny protest nie jest strajkiem - jego organizacja wymagałaby wcześniejszego wypełnienia procedur sporu zbiorowego. Protestujący górnicy są na urlopach lub uczestniczą w akcji rotacyjnie - zostają na dole na jakiś czas po skończonej zmianie. Protest nie zakłóca pracy kopalń.

Od poniedziałku w kopalniach organizowane są tzw. masówki, podczas których związkowcy przedstawiają załodze swoją ocenę sytuacji oraz przyczyny podjętego protestu. Podczas wtorkowej masówki w kopalni Ziemowit, której nagranie zamieścił w portalu społecznościowym związek Sierpień '80, mówiono m.in. o tym, że obecnie nawet dochodowe kopalnie nie mogą być pewne swojej przyszłości i są zagrożone likwidacją. W przygotowanym w lipcu projekcie planu naprawczego PGG mowa była o szybkiej likwidacji kopalń Ruda i Wujek - tam również od poniedziałku odbywają się masówki.

Przed tygodniem związkowcy ogłosili pogotowie strajkowe i reaktywowali Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy. W jego skład weszły największe działające w regionie związki: Solidarność, OPZZ, Forum Związków Zawodowych i Sierpień'80.

W poniedziałek minął termin, w którym związkowcy oczekiwali rozpoczęcia rozmów z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego. Rozpoczynając protest, związkowcy zadeklarowali jednak, że są gotowi do rozmów z innymi przedstawicielami rządu, pod warunkiem, że będą to osoby z pełnomocnictwem Mateusza Morawieckiego, upoważnione przez niego do negocjacji i zawarcia ewentualnego porozumienia. W takie pełnomocnictwa ma być wyposażona delegacja rządowa, która przyjdzie we wtorek do Katowic.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje