Reklama

Reklama

Spór wokół powrotu byłej posłanki do pracy w Urzędzie Miejskim w Zawierciu

Była posłanka PO i była wiceminister gospodarki Anna Nemś, która w ubiegłorocznych wyborach nie zdobyła mandatu, chce wrócić do pracy w Urzędzie Miasta w Zawierciu (woj. śląskie). Według władz miasta zażądała przywrócenia na stanowisko wiceprezydenta.

Anna Nemś zaprzecza, by sformułowała takie żądanie. W przesłanym piśmie, które złożyła w środę w Urzędzie Miasta, "zgłasza gotowość do pracy na stanowisku wiceprezydenta miasta Zawiercie lub na stanowisku równorzędnym". Przed objęciem mandatu w 2011 r. przez rok pełniła funkcję wiceprezydent Zawiercia.

Reklama

Była posłanka jest aktualnie pracownikiem Urzędu Miejskiego w Zawierciu, któremu udzielono urlop bezpłatny w związku z wykonywaniem mandatu posła. Według prawa, pracodawca, u którego poseł lub senator otrzymał urlop bezpłatny, jest zobowiązany do tego, by go zatrudnić po zakończeniu urlopu bezpłatnego lub - w razie jego gotowości do pracy - po wygaśnięciu mandatu, na tym samym lub równorzędnym pod względem płacowym stanowisku pracy, z wynagrodzeniem, jakie otrzymywałby poseł lub senator, gdyby nie skorzystał z urlopu bezpłatnego.

Stanowisko władz miasta

Jak poinformował naczelnik Wydziału Komunikacji Społecznej Patryk Drabek, w związku z tym, że obecnie w strukturze Urzędu Miejskiego w Zawierciu nie ma stanowiska wiceprezydenta, Anna Nemś otrzymała propozycję objęcia funkcji głównego specjalisty w Wydziale Ochrony Środowiska UM w Zawierciu.

"Nie zgodziła się na takie rozwiązanie i zażądała, by przywrócić ją na stanowisko wiceprezydenta" - poinformował Patryk Drabek. "Nie można zapominać o tym, że relacje wiceprezydenta z prezydentem opierają się na wzajemnym zaufaniu i to właśnie prezydent powołuje swoich zastępców. Trudno wyobrazić sobie sytuację, by ktoś próbował wymusić tak ważną decyzję na prezydencie miasta" - dodał.

Zaprzeczenie Nemś

Anna Nemś w rozmowie zaprzeczyła, jakoby stawiała takie żądania. "Zgodnie z przepisami zgłosiłam na piśmie gotowość do podjęcia pracy na stanowisku wiceprezydenta lub równorzędnym. Zaproponowano powierzenie mi funkcji głównego specjalisty w Wydziale Ochrony Środowiska na trzy miesiące. Przekazano mi listę zadań, z jaką miałam się zmierzyć - w tym czasie ich realizacja jest niemożliwa" - powiedziała.

"To są trudne sprawy, np. kwestia nielegalnie składowanych w Zawierciu odpadów. Nie mam takiego merytorycznego przygotowania - z wykształcenia jestem ekonomistką. Mogłabym podjąć pracę w innym wydziale, inwestycjach, gospodarce nieruchomościami, podatkach, ale po stronie urzędników nie widziałam żadnej woli dialogu. Odniosłam wrażenie, że chodzi o to, by się mnie po tych trzech miesiącach pozbyć, jeśli nie wykonam zleconych mi, a niemożliwych do wykonania zadań" - dodała. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy