Reklama

Reklama

Śląskie: Pod maską samochodu odkrył pytona królewskiego

W poniedziałek w Zabrzu strażacy wydobyli spod maski samochodu pytona królewskiego. Policja ustala, do kogo należy egzotyczny gad.

Jakie musiało być zaskoczenie właściciela auta zaparkowanego przy ul. Ciupki w Zabrzu, kiedy podniósł maskę, by dolać oleju silnikowego. Jego oczom ukazał się sporych rozmiarów wąż, jak się potem okazało - mierzący około 1,3 metra pyton królewski.

Gada z komory silnika wydobyli wezwani na miejsce strażacy, którzy przekazali zwierzę weterynarzowi.

Pyton królewski pod maską. "Właściciel w delikatnym szoku"

St. kpt. Wojciech Strugacz z Komendy Miejskiej PSP w Zabrzu powiedział, że zgłoszenie o wężu znajdującym się w komorze silnika samochodu służby otrzymały ok. 7 rano. Strażacy, którzy przyjechali na miejsce wyciągnęli węża z komory silnika i przekazali zwierzę przybyłemu na miejsce weterynarzowi. Weterynarz określił, że najprawdopodobniej był to pyton królewski - podają strażacy.

Reklama

- Węża zauważył właściciel samochodu, który chciał dolać oleju do silnika. Był w delikatnym szoku, gdy zobaczył co znajduje się pod maską. Wąż nie był bardzo duży - miał 1,2-1,3 m, ale od razu się oplótł i musieliśmy użyć sporo siły, żeby go wyciągnąć - opisywał st. kpt. Strugacz.

Sprawą zajęli się funkcjonariusze zwalczający przestępczość gospodarczą. Będą ustalać czy ten wąż ma pod skórą umieszczony czip, który umożliwi identyfikację właściciela, jeśli nie - będą w inny sposób próbowali do niego dotrzeć.

- Na razie nie wiemy, czy ktoś tego węża wyrzucił - wtedy można mówić o znęcaniu się nad zwierzęciem, za co grozi do dwóch lat więzienia. Może się też okazać, że wąż pochodzi z nielegalnej hodowli - powiedział mł. asp. Sebastian Bijok z zabrzańskiej policji.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy