Reklama

Reklama

Śląskie: 33-letni górnik zginął w kopalni Chwałowice

33-letni górnik z kopalni Chwałowice w Rybniku, będącej częścią kopalni zespolonej ROW, zmarł w wyniku obrażeń odniesionych w czwartkowym wypadku 550 metrów pod ziemią - podała Polska Grupa Górnicza, do której należy kopalnia. To 15. w tym roku śmiertelna ofiara wypadków w polskim górnictwie.

33-letni górnik z kopalni Chwałowice w Rybniku, będącej częścią kopalni zespolonej ROW, zmarł w wyniku obrażeń odniesionych w czwartkowym wypadku 550 metrów pod ziemią - podała Polska Grupa Górnicza, do której należy kopalnia. To 15. w tym roku śmiertelna ofiara wypadków w polskim górnictwie.

Do wypadku doszło w czwartek rano. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że górnik - pracownik działu mierniczo-geologicznego - został uderzony w głowę dużym kamieniem, który stoczył się z będącego w ruchu przenośnika zgrzebłowego przy ścianie wydobywczej. Doznał urazu głowy i stłuczenia klatki piersiowej.  

"Pracownik został natychmiast przetransportowany na powierzchnię, gdzie czekała już karetka pogotowia" - powiedział PAP rzecznik Polskiej Grupy Górniczej Tomasz Głogowski. Mimo wysiłków lekarzy górnik zmarł w szpitalu. Był doświadczonym pracownikiem, zatrudnionym w kopalni od ośmiu lat.  

Reklama

Zmarły górnik jest 15. w tym roku śmiertelną ofiarą wypadków w całym polskim górnictwie, dziesiątą w kopalniach węgla kamiennego. Jeden górnik zginął w tym roku także w kopalni rud miedzi, dwaj w górnictwie odkrywkowym, dwaj inni w pozostałych działach przemysłu wydobywczego. 

Z danych Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach wynika, że ogółem od początku tego roku do końca listopada w polskim górnictwie doszło do 1901 rozmaitych wypadków, w tym 1528 w kopalniach węgla kamiennego oraz 279 w górnictwie rud miedzi.  

Do poprzedniego śmiertelnego wypadku w górnictwie doszło w miniony poniedziałek na terenie należącej do PGG kopalni Mysłowice-Wesoła. Tragedia wydarzyła się na powierzchni, a ofiarą był pracownik firmy zewnętrznej, przysypany ziemią w 1,5-metrowym wykopie.  

7 listopada zmarł 34-letni górnik z kopalni Ruda w Rudzie Śląskiej. Podczas rozbijania brył węgla w rejonie przenośnika 600 m pod ziemią mężczyzna poślizgnął się i stracił równowagę; został pochwycony przez łańcuch przenośnika i dociśnięty do obudowy. Zmarł krótko potem w szpitalu w Rudzie Śląskiej. Kilka dni później w należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalni Budryk w Ornontowicach 34-letni dozorca oddziału elektrycznego został śmiertelnie porażony prądem 1050 m pod ziemią.  

W całym ubiegłym roku w polskim przemyśle wydobywczym zginęło przy pracy 27 osób, a dziewięć doznało ciężkich obrażeń. W sumie doszło do 2074 wypadków przy pracy. W tym roku wypadków kwalifikowanych jako ciężkie było w górnictwie 13, w tym 9 w kopalniach węgla kamiennego.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy