Reklama

Reklama

Silny wstrząs w kopalni "Bielszowice"

Ośmiu górników znalazło się w czwartek po południu w strefie podziemnego wstrząsu, do którego doszło w kopalni "Bielszowice" w Rudzie Śląskiej. Nie odnieśli poważniejszych obrażeń i o własnych siłach opuścili zagrożony rejon.

- Dla pewności siedmiu górników przejdzie jeszcze badania w szpitalu. Wstępna ocena lekarska wskazuje jednak na to, że zostali jedynie lekko poturbowani - powiedziała rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego (WUG), Edyta Tomaszewska.

Reklama

Do wypadku doszło 840 metrów pod ziemią. Górnicy z rozpoczętej w południe zmiany pracowali na przodku, przy ścianie wydobywczej. Wstrząs spowodował tąpnięcie, którego efektem było zasypanie fragmentu chodnika i częściowe odcięcie górnikom drogi prowadzącej do szybu. Udało im się jednak przedostać przez strefę zawału.

Wstrząs, do którego doszło w kopalni, zaliczony został do kategorii wysokoenergetycznych, choć nie najsilniejszych, jakie występują na terenie eksploatacji górniczej. Jego prawdopodobną przyczyną było odprężenie górotworu, co skutkuje uwolnieniem się skumulowanej w nim energii.

Wizja lokalna w chodniku, gdzie doszło do tąpniecia, będzie możliwa najwcześniej w piątek. Na razie wejście do wyrobiska jest niemożliwe w związku z prawdopodobieństwem wystąpienia kolejnego wstrząsu.

Tego typu wstrząsy to naturalne zjawisko w terenie górniczym. Tzw. wstrząsów wysokoenergetycznych rocznie notuje się na Śląsku powyżej tysiąca, jednak niewiele z nich prowadzi do wypadków. Wstrząsy powodujące skutki pod ziemią lub na powierzchni nazywane są tąpaniami. Tak było w przypadku "Bielszowic". Podobnych przypadków jest średnio kilka rocznie.

Rudzkie kopalnie należą do zakładów szczególnie zagrożonych tąpaniami. W lipcu 2006 roku właśnie z powodu tąpnięcia w nieodległej od "Bielszowic" kopalni "Pokój" zginęło czterech górników. Specjalna komisja orzekła, że jego przyczyny były naturalne, związane m.in. z uskokiem tektonicznym i wieloletnią eksploatacją węgla w tym rejonie.

Nie bez znaczenia dla zagrożenia tąpaniami w rudzkich kopalniach jest ich wiek - węgiel w tym rejonie jest wydobywany od ponad 200 lat. Zaszłości z dawnej eksploatacji powodują, że wydobycie w takich warunkach jest trudniejsze i bardziej niebezpieczne niż w kopalniach stosunkowo nowych.

Według ekspertów, tąpnięć niemal nie można przewidzieć, bo trudno przewidzieć silne wstrząsy, mimo iż w kopalniach działają stacje sejsmologiczne. Występujące w obszarze górniczym wstrząsy można porównać do małych, lokalnych trzęsień ziemi. Ponad 40 proc. węgla kamiennego w Polsce wydobywa się z pokładów zagrożonych tąpaniami; w tym blisko 15 proc. z miejsc o najwyższym, trzecim stopniu zagrożenia.

W 2006 roku po serii silnych wstrząsów nadzór górniczy zdecydował o zamknięciu części ścian wydobywczych w kopalni "Rydułtowy-Anna". Spowodowało to olbrzymie straty finansowe tej kopalni. Gdyby kopalnia "Bielszowice" musiała zaprzestać wydobycia węgla w rejonie wstrząsu, tam także może dojść do strat.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje