Reklama

Reklama

Rybnik: Śmierć 3-latki w nagrzanym aucie. Jest dochodzenie

Trwa dochodzie w sprawie śmierci trzyletniej dziewczynki w Rybniku. Ojciec zostawił dziecko na osiem godzin w nagrzanym aucie. Mężczyzna jest w szpitalu psychiatrycznym, doznał szoku.

40-letni mężczyzna zostanie przesłuchany najszybciej, jak to możliwe, ale o tym zdecydują lekarze. Od wczoraj przebywa w szpitalu psychiatrycznym i to na oddziale zamkniętym. Na razie nie wiadomo, kiedy możliwa będzie jakakolwiek rozmowa z nim, nie mówiąc już o przesłuchaniu.

Reklama

Pomocy lekarskiej potrzebowała również matka dziewczynki. Jej także nie udało się dotąd przesłuchać.

3-letnia dziewczynka zmarła wczoraj, gdy ojciec zostawił ją na 8 godzin w stojącym na słońcu samochodzie. Według policji, w szczelnie zamkniętym pojeździe mogło być nawet 70 stopni Celsjusza. Funkcjonariusze badają okoliczności tragedii. Jak na razie  udało się im ustalić, że mężczyzna miał zawieźć córkę do przedszkola, ale pojechał najpierw do pracy, zostawiając dziecko w samochodzie. Gdy po ośmiu godzinach wrócił, zorientował się, że jego córka spędziła ten czas w rozgrzanym pojeździe. Próbował reanimować nieprzytomne dziecko, ale było już za późno.

Dziewczynka zmarła najprawdopodobniej z powodu upału. Dokładną przyczynę zgonu wyjaśni sekcja zwłok. O tym, jak długo ojciec dziewczynki zostanie w szpitalu psychiatrycznym, zdecydują lekarze. Prokuratura podejmie z kolei decyzję, czy mężczyzna zostanie zatrzymany.

FORUM: Dziecko zmarło w samochodzie - co się dzieje z rodzicami?

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje