Reklama

Reklama

Ratownicy próbują dotrzeć do zaginionych górników. Kombajn wydrążył 12 m chodnika

Kombajn drążący nowy chodnik, którym ratownicy będą chcieli dotrzeć do górników zaginionych po wstrząsie w kopalni Wujek, pokonał w nocy kolejne 12 m.

Kombajn drążący nowy chodnik, którym ratownicy będą chcieli dotrzeć do górników zaginionych po wstrząsie w kopalni Wujek, pokonał w nocy kolejne 12 m.

Wiertnica wykonująca otwór z powierzchni, posunęła się w nocy aż o 146 m, osiągając głębokość ponad 390 m.

"Kombajn jest na wysokości 186 metra, trwa budowanie kolejnych pierścieni zabezpieczających ściany i strop chodnika, który drąży" - powiedział rano rzecznik KHW Wojciech Jaros.

Trwająca jedenastą dobę akcja to następstwo wstrząsu, do którego doszło 18 kwietnia w tzw. ruchu Śląsk - części kopalni Wujek znajdującej się w Rudzie Śląskiej. Wstrząs był skutkiem odprężenia górotworu na głębokości ok. 1050 m. Z zagrożonego rejonu wycofano pracowników; dwóch górników przebywających w zagrożonym rejonie nie zgłosiło się.

Reklama

Wstrząs spowodował ogromne zniszczenia w wyrobisku, m.in. jego znaczne zaciśnięcie i wypiętrzenie podłoża. Zmierzający po górników ratownicy posuwali się bardzo wolno, przebijając się przez rumowisko skalne i zniszczone części maszyn. Dlatego zdecydowano o drążeniu nowego chodnika, który pozwoli dotrzeć do zaginionych, i wykonaniu pionowego odwiertu, który umożliwi szybsze sprawdzenie niedostępnego rejonu.

Używany do drążenia chodnika kombajn rozpoczął pracę pod ziemią w środę. Po zwiezieniu urządzenia pod ziemię i zmontowaniu go w pobliżu rejonu akcji ratownicy dotarli nim do miejsca, w którym musieli już skręcić w prawo i zacząć wiercenie w węglu. Po pewnym czasie skręcili w lewo, tak by drążony chodnik przebiegał równolegle do dwóch istniejących wyrobisk.

Otwór wykonywany przez wiertnicę ma się kończyć w okolicy skrzyżowania chodnika podścianowego i przecinki (czyli wyjścia ze ściany). W tamtym rejonie - na podstawie ustaleń dotyczących ostatnich chwil przed wstrząsem - z dużym prawdopodobieństwem mogą znajdować się poszukiwani. Ze względu na zabudowane w ścianie i wokół niej urządzenia to też jedyne miejsce, gdzie jest możliwość dowiercenia się. Ratownicy chcą tą drogą spuścić na dół kamerę, ewentualnie wodę i żywność.

W piątek przedstawiciele Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Łodzi podali, że pomogą w akcji. Łódzkie Wodociągi mają jedyne w Polsce urządzenie do telewizyjnej inspekcji studni głębinowych, które może pracować do głębokości tysiąca metrów. Jego kamera jest zdalnie sterowana z powierzchni.

Wstrząs i akcja ratownicza wyłączyły jedną ścianę z wydobycia. Ruch Śląsk wydobywa obecnie węgiel na dwóch ścianach - na poziomie 865 m i 1050 m.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy