Reklama

Reklama

Prokuratura i nadzór górniczy badają okoliczności wypadku w kopalni Mysłowice-Wesoła

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie czwartkowego wypadku w kopalni Mysłowice-Wesoła, gdzie dwaj górnicy zginęli, a dwaj inni odnieśli obrażenia w wyniku zawału skał stropowych. W czwartek późnym wieczorem w kopalni odbyła się wizja lokalna z udziałem przedstawicieli nadzoru górniczego.

Reklama

- Zostało wszczęte postępowanie, które będzie prowadzone pod kątem wypadku przy pracy ze skutkiem śmiertelnym - powiedziała w piątek zastępca prokuratora rejonowego w Mysłowicach Marta Bińkowska.

Reklama

Jak dodała, w czwartek w kopalni był obecny prokurator, który wraz z policjantami przeprowadzał oględziny. - Jest planowana sekcja zwłok, są zabezpieczone ciała górników, jest zabezpieczona dokumentacja. Planowane są dalsze czynności - dodała prok. Bińkowska.

Do wypadku doszło czwartek po południu. W wyrobisku ścianowym 665 m pod ziemią doszło do niekontrolowanego obwału skał. W pobliżu pracowało łącznie 24 górników, z których czterech znalazło się bezpośrednio w strefie zawału. Dwaj pracownicy wyszli z niej o własnych siłach, dwaj inni zostali przysypani. Ratownicy wydobyli ich po około dwóch godzinach. Ofiary to doświadczeni górnicy w wieku niespełna 50 i 33 lat, z długim stażem pracy.

Pozostała część kopalni pracuje normalnie

Dwaj górnicy, którzy wyszli z zawału o własnych siłach, podczas transportu do szpitali byli przytomni. Jeden z nich trafił do szpitala św. Barbary w Sosnowcu, a drugi trafił do ośrodka w Katowicach-Ochojcu. Z informacji docierających ze szpitali do Polskiej Grupy Górniczej (PGG) wynika, że nie odnieśli poważniejszych obrażeń. Prawdopodobnie wkrótce zostaną wypisani do domów.

Niezależnie od prokuratorskiego śledztwa, przyczyny i okoliczności wypadku wyjaśnia Okręgowy Urząd Górniczy w Katowicach pod nadzorem Wyższego Urzędu Górniczego. Rzecznik PGG Tomasz Głogowski powiedział, że jeszcze w czwartek późnym wieczorem w miejscu wypadku odbyła się wizja lokalna. Zjechała tam komisja pod przewodnictwem dyrektora OUG, z udziałem przedstawicieli kopalni i centrali PGG. - Po wizji wydane zostały zalecenia odnośnie prac, które musi wykonać kopalnia - powiedział rzecznik.

W ramach postępowania nadzoru górniczego, które ma wyjaśnić, czy prace w rejonie wypadku były prowadzone zgodnie z przepisami, dokumentacją robót oraz zasadami sztuki górniczej, badana będzie dokumentacja prowadzonych robót, przesłuchani zostaną świadkowie - górnicy, którzy byli w zagrożonym rejonie. Ściana wydobywcza, przy której doszło do zawału, została wyłączona z ruchu, pozostała część kopalni pracuje normalnie.

Trzy śmiertelne ofiary w górnictwie w 2021 roku

Według wstępnych informacji przedstawicieli kopalni oraz Polskiej Grupy Górniczej, stosowane w wyrobisku zabezpieczenia były w pełni zgodnie z dokumentacją techniczną i zasadami sztuki górniczej - będzie to jeszcze weryfikowane w trakcie postępowania. W pracach mają wziąć udział eksperci m.in. z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Jak poinformował rzecznik Polskiej Grupy Górniczej Tomasz Głogowski, skutki zawału widoczne są na długości ok. 5 metrów. Po nocnych oględzinach miejsca wypadku, kopalnia otrzymała już pierwsze zalecenia odnośnie prac, jakie trzeba tam wykonać, by można było bezpiecznie wznowić eksploatację węgla ze ściany wydobywczej.

Zmarli w czwartek górnicy to druga i trzecia śmiertelne ofiary pracy w polskim górnictwie w tym roku. Pierwszą ofiarą był 33-letni górnik, który 19 lutego zginął przysypany węglem w kopalni Ziemowit w Lędzinach, również należącej do PGG. W całym ub. roku w krajowym górnictwie zginęło 16 osób (w tym 9 w kopalniach węgla kamiennego), wobec 23 śmiertelnych ofiar w roku 2019.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje