Reklama

Reklama

Polska Spółka Gazownictwa: W sezonie przynajmniej raz dziennie uszkadzają nam rury

Można powiedzieć, że średnio raz dziennie w sezonie budowlanym, dopóki pogoda pozwala na prace budowlane, mamy do czynienia z przypadkami, że firmy wyciągają, dziurawią lub przerywają nam gazociągi. Tak jak było w Szczyrku - powiedział Artur Michniewicz, rzecznik Polskiej Spółki Gazownictwa.

Michniewicz poinformował, że wszelkie prace wykonywane w miejscach, gdzie jest infrastruktura gazowa albo są przypuszczenia, że ona jest, powinny być wykonywane po sprawdzeniu planów i po konsultacjach z PSG. "Wykonawcy powinni zwrócić się do nas o dozór przy wykonywaniu prac, wtedy nasi pracownicy jadą na miejsce i patrzą, jak to wszystko jest robione" - dodał.

Jak powiedział, firmy często to jednak lekceważą. "Chcą na przykład zaoszczędzić czas i wyciągają nam gazociągi, dziurawią, przerywają. Można powiedzieć, że średnio raz dziennie w sezonie budowlanym, dopóki pogoda pozwala na prace budowlane, mamy do czynienia z tego typu przypadkami" - ocenił Michniewicz.

Reklama

Wyjaśnił, że w Szczyrku, gdzie w środę nastąpił wybuch - w którym zginęło osiem osób - rurociąg był wkopany w ziemię kilka metrów przed budynkiem. Według PSG najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy w Szczyrku w środę wieczorem było uszkodzenie gazociągu średniego ciśnienia podczas robót wykonywanych przez firmę AQUA System, a roboty budowlane nie dotyczyły systemu gazowniczego ani nie były wykonywane na zlecenie spółki gazownictwa. "Nie były także nadzorowane przez specjalistów gazownictwa" - dodała firma.

"Spółka gazownicza wskazała nas jako winnych"

Zdaniem Michniewicza, to był przewiert sterowany. "(Wykonujący go - red.) wpuścili wiertło w ziemię i 'szli przed siebie'. Akurat mieli pecha, bo dokładnie na tym samym poziomie był nasz gazociąg" - powiedział Michniewicz, zastrzegając jednak, że to tylko hipotezy i dopiero, gdy strażacy skończą akcję i udostępnią teren, będzie można zbadać dokładnie miejsce zdarzenia i powiedzieć coś więcej.

"Wydamy w tej sprawie oświadczenie. Na razie się wstrzymujemy. Spółka gazownicza wskazała nas jako winnych. Na dziś nie mówimy, że nie, ale nie mamy pewności, że to nasza wina" - powiedziała z kolei dyrektor ds. realizacji Aqua System Grażyna Międzybrodzka. Również ona zastrzegła, że dopiero po odkopaniu przewiertu i sprawdzeniu rur będzie można stwierdzić, co było przyczyną wybuchu. To - jak zaznaczyła - określą biegli.

W środę około godz. 18.30, doszło do wybuchu gazu w domu jednorodzinnym w Szczyrku. Z informacji wówczas udzielonych przez straż pożarną wynika, że w domu prawdopodobnie mieszkało dziewięć osób. Jedna z nich była w czasie wybuchu w pracy. W czwartek po południu ratownicy poinformowali, że na miejscu zdarzenia odnaleźli osiem ciał: czterech osób dorosłych i czworga dzieci.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy