Reklama

Reklama

Pistolet strzelający do dziecka. Antyszczepionkowe plakaty na Śląsku

Przed "eksperymentalnymi preparatami inżynierii genetycznej" przestrzegają autorzy plakatów, które pojawiły się w Siemianowicach Śląskich. Na afiszach widać m.in. płaczące dziecko i pistolet, z którego ktoś strzela w jego stronę. Rzecznik magistratu w rozmowie z Interią zapewnia, że lokalne władze nie mają nic wspólnego z plakatami, które powieszono bez wiedzy urzędników. Jednak poseł Polski 2050 Michał Gramatyka przypomina o antyszczepionkowych wypowiedziach prezydenta Siemianowic.

"Rodzicu! To nie są tradycyjne szczepionki. To są eksperymentalne preparaty inżynierii genetycznej za które rząd i producenci nie chcą wziąć odpowiedzialności" - głosi napis na plakatach, które zobaczyli przechodnie w Siemianowicach Śląskich.

Na afiszach podpisało się Polskie Stowarzyszenie Niezależnych Lekarzy i Naukowców. Umieszczono na nich również fotomontaż, na którym widzimy płaczące dziecko bronione przez dorosłą osobę, jak i wystrzeliwujący pistolet. Lufa broni przystawiona jest niemal do głowy dziecka.

"Rząd, Minister Zdrowia i Rada Medyczna kłamią informując o bezpieczeństwie 'szczepionek' przeciw COVID-19" - twierdzą autorzy plakatów. 

Reklama

Plakaty w Siemianowicach Śląskich. Interweniuje poseł Polski 2050

Zdjęcia plakatów otrzymał poseł Polski 2050 Michał Gramatyka, pochodzący ze Śląska. W piśmie do prezydenta miasta Rafała Piecha zwrócił uwagę, że kontrowersyjne afisze pojawiły się również w miejscach zarządzanych przez magistrat. 

"Ich forma graficzna może budzić uzasadnione oburzenie wśród odbiorców. Podobnie treść antyszczepionkowych plakatów - zawierają one nieprawdziwą informację, jakoby szczepionki przeciwko COVID-19 były 'eksperymentalnym preparatem'" - stwierdził. 

Jak dodał polityk, afisze "w nieuzasadniony sposób atakują rząd oraz Radę Medyczną przy premierze". "Uprzejmie proszę o udzielenie informacji, czy Pan, lub podlegli Panu urzędnicy wyrażali zgodę na umieszczenie w publicznych miejscach tych kłamliwych materiałów?" - zapytał Piechy.

Michał Gramatyka przypominał o poglądach prezydenta miasta

Gramatyka przypomniał również, że prezydent Siemianowic Śląskich "w sposób daleki od naukowej prawdy wypowiada się publicznie na temat skuteczności szczepionek przeciwko COVID-19". 

"Używane przez Pana sformułowania o 'eksperymencie medycznym', skuteczności amantadyny i inwermektyny w leczeniu COVID-19 oraz samej definicji szczepionki są nieprawdziwe. Stosowana przez Pana argumentacja może podważyć zaufanie społeczeństwa do skuteczności szczepionek przeciwko COVID-19, a to z kolei może skutkować zwiększeniem liczby zgonów - i tak niezwykle wysokiej w Polsce" - ocenił polityk Polski 2050.

Nawiązał w ten sposób do wypowiedzi Rafała Piechy opublikowanych w grudniu na łamach tygodnika "Do Rzeczy". Nie tylko jako włodarz, ale i współzałożyciel ruchu "Polska jest jedna", mówił m.in., że "każdy człowiek ma jakiś wybór, zwłaszcza jeśli chodzi o eksperymentalny preparat, który niesie za sobą tyle powikłań (...). Dobrym przykładem są sportowcy i ludzie młodzi".

"Polska jest jedna" jest ruchem przeciwników obowiązkowych szczepień przeciw koronawirusowi, jak i "segregacji sanitarnej". Poza Piechem, należą do niego m.in. publicysta Jan Pospieszalski, były wiceminister zdrowia i Główny Inspektor Sanitarny dr Zbigniew Hałat czy Anna Maria Siarkowska, posłanka klubu PiS.

Rafał Piech: O Horbanie nie chcę mówić "profesor"

W rozmowie z tygodnikiem prezydent Siemianowic Śląskich twierdził też, że "istnieją na rynku leki, które działają". "Przede wszystkim amantadyna i iwermektyna (...). Gdyby nie lekarze, którzy postanowili leczyć pacjentów, mielibyśmy w Polsce o wiele więcej zgonów. To jest podstawa działania i równocześnie jest to karygodne, że władze państwowe nie chcą leczyć ludzi" - oceniał. 

Komentował też działania szefa Rady Medycznej. Nazywał go "Horban", wprost przyznając, że "nie chce mówić 'profesor'". "W 2009 roku zachęcał do podawania amantadyny w ciężkich przypadkach grypy. Co naglę się zmieniło? Ten człowiek nie chce podawać leku, który jest od pięćdziesięciu lat na rynku, woli stosować preparat eksperymentalny" - stwierdził Piech w "Do Rzeczy".

Michał Gramatyka w liście skierowanym do prezydenta miasta napisał jeszcze: "Pełni Pan, z wyboru mieszkanek i mieszkańców Siemianowic Śląskich, odpowiedzialną i eksponowaną funkcję. Działalność kwestionująca i kontestująca skuteczność naukowych metod walki z COVID-19 nie mieści się w żadnej z definicji zadań samorządu lokalnego".

Michał Gramatyka zaapelował też do "uczciwości i odpowiedzialności" siemianowickiego włodarza. "Bardzo proszę o powstrzymanie się od tej szkodliwej dla Polek i Polaków antyszczepionkowej działalności" - stwierdził.

Rzecznik Urzędu Miasta dla Interii: Nie mamy nic wspólnego z plakatami, oba usunięto

Interia zapytała rzecznika siemianowickiego magistratu, czy lokalne władze miały cokolwiek wspólnego z kontrowersyjnymi plakatami. Rzecznik Urzędu Miasta Piotr Kochanek stanowczo zaprzeczył. - Wywieszono je bez jakiejkolwiek współpracy z miastem - zapewnił. 

Dodał, że takich afiszy odnaleziono w Siemianowicach dwa i tylko na przestrzeniach administrowanych przez samorząd. Usunięto je. - Straż Miejska sprawdziła również, czy pojawiły się w innych miejscach, np. zarządzanych przez podmioty prywatne. Jednak nie było ich więcej - dodał Piotr Kochanek. 

Jak wyjaśnił, magistrat nie mógł powtrzymać autorów plakatów przed ich powieszeniem. Nie będzie też prowadził dochodzenia, kto dokładnie umieścił je w miejskiej przestrzeni.

- Konkretne osoby dałoby się wskazać tylko wtedy, gdyby zostały przyłapane na gorącym uczynku. To, że w rogu jest logo Polskiego Stowarzyszenia Niezależnych Lekarzy i Naukowców, nie oznacza, że możemy pociągnąć jego członków do jakiejkolwiek odpowiedzialności. Ten symbol mógł umieścić każdy, niekoniecznie członek tej grupy - zauważył rzecznik. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy