Reklama

Reklama

"Perełki" jaworznickich dróg

Jaworznickie prostytutki zniknęły z Łubowca, pojawiły się na Martyniaków. I, jak się okazuje, stoją tam legalnie.

Punktem owianym wątpliwą sławą był do niedawna początkowy odcinek ulicy Orląt Lwowskich, Wydawało się, że po wycince drzew w tym rejonie problem zniknie. Tymczasem panie, uprawiające najstarszy zawód świata, jak przyjęło się o nim mówić, znalazły nową lokalizację. Odcinek drogi od osiedla Azot przez Osiedle Awaryjne w kierunku Osiedla Stałego to teraz miejsce częściej niż zwykle odwiedzane przez patrole Komendy Miejskiej w Jaworznie.

Reklama

Jak podkreśla Zbigniew Jaromin, sprawa stojących tam prostytutek znana mu jest od miesiąca. W tej kwestii zlecił także, aby tak często, jak to tylko możliwe, funkcjonariusze kontrolowali tę część miasta. - To miejsce jest dla nas miejscem niebezpiecznym. Pojawiają się tam różne samochody, czy osoby dla policji podejrzane - tłumaczy Komendant.

Inne zdanie mają w tej sprawie już same prostytutki. Podczas rozmowy z jedną z nich, dziennikarz Ctv zauważył odjeżdżający nieoznakowany samochód policyjny. Kobieta przyznała, że mundurowi pojawiają się tu bardzo często i zdarza się, że sami korzystają jej usług. Natychmiast po zapoznaniu się z materiałem, zarówno rzecznik prasowy Tomasz Obarski, jak i Komendant KM zaprzeczyli takim informacjom, uznając je za nieprawdziwe. - Wszelkie informacje przekazane przez te panie są mało wiarygodne. Same nierzadko próbują prowokować lub zatrzymywać przejeżdżające patrole - odpowiada Jaromin.

Wydaje się, że usunięcie młodych prostytutek z drogi nie będzie takie łatwe. Sam Komendant przyznaje, że to, co na dzień dzisiejszy obserwują kierowcy, to kobiety stojące przy drodze. Nie ma przepisu, który by im tego zabraniał. - W kraju demokratycznym stanie przy drodze, o ile nie powoduje zagrożenia drogowego, nie jest zabronione - wyjaśnia Komendant Jaromin.

Prostytucja w Polsce nie jest karalna, Kodeks Karny nie przewiduje żadnej kary za uprawianie nierządu. - Czyny zagrożone z artykułu 204 KK to stręczycielstwo, czyli nakłanianie do prostytucji, kuplerstwo, czyli ułatwianie i sutenerstwo, czyli ochrona - wyjaśnia przepisy Tomasz Obarski, rzecznik prasowy KMP w Jaworznie. Czyny te zagrożone są karą pozbawienia wolności od roku do 3 lat, ich wysokość automatycznie wzrasta, jeżeli sutener, stręczyciel bądź kupler czerpią korzyści z prostytucji osób nieletnich poniżej 18 roku życia. Za to grozi im kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności. Ponadto za kontakty seksualne z osobą poniżej 15 roku życia KK przewiduje karę od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.

Jedynym na tę chwilę wyjściem wydaje się dla policji karanie stojących przy drodze kobiet za inne czynności, np. zaśmiecanie czy stwarzanie zagrożenia drogowego oraz pożarowego przez wyrzucanie niedopałków papierosów. Wydaje się jednak, że same dobrowolnie z tak "dochodowego" źródła dochodu nie zrezygnują. - Na miesiąc zarabiamy ok. 5, 6 tys. zł - chwali się jedna z nich.

Co skłania wiele młodych kobiet do wyjścia na ulicę? - W 60% przypadków jest to sytuacja materialna i chęć większego zarobku - wyjaśnia Barbara Obertyn, dyrektorka Ośrodka Interwencji Kryzysowej. Powodem, dla którego 18-letnia prostytutka z Tarnowskich Gór zdecydowała się na taką formę zarobku, są łatwe pieniądze oraz sytuacja domowa. I, jak deklaruje, w czasie roku szkolnego nie zamierza wcale z niego rezygnować. "Pracować" będzie po zajęciach.

Dyrektorka Ośrodka ostrzega przed poważnymi, zarówno psychicznymi jak i fizycznymi zagrożeniami, związanymi z uprawianiem prostytucji. To nie tylko choroby weneryczne, AIDS czy pobicia przez agresywnych klientów, to również trwały uraz psychiczny, często na całe życie. Dla wszystkich dziewczyn, które wyrażą chęć zmiany swojego sposobu życia, Barbara Obertyn obiecuje pomoc, do Ośrodka można się zgłaszać nawet anonimowo. Pomoc w takim przypadku jest indywidualna, uzależniona od potrzeb konkretnej osoby.

Dopóty młode kobiety same nie zdecydują się na wyciągnięcie ręki po pomoc, policja dalej będzie musiała szukać sposobów na usunięcie ich z drogi.

Paulina Karbownik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy