Reklama

Reklama

Odkrycia archeologiczne w grodzisku Gąszczyk

Domostwa po osadzie związanej z kulturą łużycką, sprzączkę do pasa, brązową szpilę - odkryła m.in. ekipa badaczy w trakcie wykopalisk archeologicznych na terenie grodziska Gąszczyk w Mstowie-Podlesiu (pow. częstochowski).

Grodzisko położone jest na Wyżynie Częstochowskiej, w pobliżu przełomu Warty, na wzniesieniu o wysokości 296 m n. p. m. Ma kształt zbliżony do nieregularnego czworokąta i otoczone jest wałem kamienno-ziemnym. Przy jego budowie wykorzystano naturalne ukształtowanie terenu. Najstarsze ślady pochodzą z 800-550 roku p.n.e. Są to głównie pozostałości ceramiczne związane z kulturą łużycką.

Reklama

W zeszłym roku badacze - archeolodzy z Muzeum Częstochowskiego, studenci i naukowcy w Uniwersytetu Śląskiego - odkopali około sześciuset fragmentów różnych rodzajów naczyń, które wskazują na to, że najpierw była tu osada kultury łużyckiej, a w IX-X wieku n.e. - grodzisko wczesnośredniowieczne. Do tej pory naukowcy nie stwierdzili śladów innych kultur.

W tym roku, podczas trwających kilka tygodni - na przełomie lipca i sierpnia - wykopalisk obejmujących niewielki fragment wzniesienia, badacze natknęli się na dwie półziemianki związane z ludnością kultury łużyckiej oraz dwa domostwa z paleniskami, które datowane są na okres wczesnośredniowieczny.

W przypadku domostw z 9 i 10 wieku, naukowcy znaleźli w paleniskach węgiel drzewny i przepalone kamienie.

- Udało nam się znaleźć w ziemi wiele interesujących artefaktów. Wśród nich są m.in. brązowa szpila kultury łużyckiej i sprzączka do pasa. Ponadto natknęliśmy się na wczesnośredniowieczną prażnicę, która służyła do suszenia zboża - powiedział kierownik działu archeologii Muzeum Częstochowskiego, Maciej Kosiński.

Gliniana prażnica o wymiarach ok. 70 na 80 cm nie zachowała się w jednym kawałku, podobnie jak większość znalezionej w tym miejscu ceramiki.

- Stanowisko jest wyjątkowo ciekawe, ze względu na swoją dwukulturowość. Grodzisko obejmuje niemal hektar, a nam się udało przekopać zaledwie niewielki fragment. Będzie co badać przez wiele lat, ale musimy się spieszyć, bo wzniesienie zarastają krzewy i drzewa, które swoimi korzeniami niszczą obiekty archeologiczne - powiedział Kosiński.

W najbliższym czasie badacze przystąpią do rekonstrukcji ceramiki i paleniska. - Wszystko jest w kawałkach, dlatego czeka nas sporo pracy, także tej związanej z przygotowaniem dokumentacji - tłumaczył Kosiński.

Badania finansuje Śląski Wojewódzki Konserwator Zabytków.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy