Media dotarły do nagrania sprzed tragedii na A1. "Mrozi krew w żyłach"

Marcin Czekaj

Marcin Czekaj

Aktualizacja
Odsłuchaj artykuł
--:-- min
Audio generowane przez AI, może zawierać błędy
Strażacy i policjanci przy wozie strażackim na poboczu autostrady A1 podczas akcji ratowniczej.
Wypadek na autostradzie A1. Lokalne media dotarły do nagrania sprzed tragediiDawid Wygas/Polska PressEast News

W skrócie

  • W okolicach Mykanowa na A1 doszło do śmiertelnego wypadku, w którym zginęły cztery osoby, a kilka zostało rannych.
  • Nagranie z godziny przed zdarzeniem pokazuje, że pojazdy ze znakami stały zbyt blisko siebie.
  • Na filmie widać, że odległość między przyczepami zabezpieczającymi była niewłaściwa i wynosiła około 10 metrów zamiast 100-120 metrów.
  • Pracownicy drogowej ekipy byli ustawieni kilkanaście metrów od poduszki zderzeniowej, choć powinni byli znajdować się 20-40 metrów za nią.
  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie

Tragedia na A1, media o nieprawidłowościach. "Dziesięciokrotnie za mała odległość"

Służby ratownicze pracujące przy ciężarówce leżącej na boku na autostradzie, wspierane przez dźwigi i wozy strażackie, w otoczeniu zablokowanego pasa ruchu.
Wypadek na autostradzie A1 w rejonie miejscowości MykanówDawid Wygas/Polska PressEast News

Dziennikarze skontaktowali się z GDDKiA. Chodzi o tragiczny wypadek na A1

Zobacz również:

Tragedia na A1, zginęły cztery osoby. Policja zatrzymała kierowcę ciężarówki

Zobacz również:

"Polityczny WF": Czy prof. Marcin Matczak wejdzie do polityki? INTERIA.PL