Szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował w poniedziałek rano, że sprawca ataku na dziewczynki w autobusie w Bielsku-Białej został zatrzymany przez policję.
"Każda forma agresji spotka się ze zdecydowaną reakcją Państwa. Niech to będzie przestroga dla każdego hejtera - nie będziecie bezkarni" - dodał.
W rozmowie z Polsat News Karolina Gałecka potwierdziła, że zatrzymany to kierowca MZK w Bielsku-Białej. - Policja zadziałała bardzo szybko. Nie było oficjalnego zgłoszenia, ale w takich sytuacjach działamy bardzo szybko, bo nie ma naszej zgody aby znieważać ludzi na tle narodowościowym - mówiła rzecznik MSWiA .
- W tym momencie mężczyzna został już przewieziony do komendy w celu złożenia zeznań. Policja w tym momencie przeprowadza czynności w sprawie - dodała. Gałecka przypomniała, że w przypadku zauważenia takich zachowań, najlepiej jest zgłosić je na policję.
- W tego typu przypadkach policja jest w stałym kontakcie z prokuratorem. To policja przede wszystkim musi przeprowadzić przesłuchanie, obejrzeć całość nagrania. Zebrany materiał jest przekazywany do prokuratury i to ona będzie podejmowała dalsze czynności - wyjaśniła.
Rzecznik podkreśliła, że każda tego typu sytuacja wymaga potępienia. - Ta jest jednak szczególna, bo mamy do czynienia z agresją słowną na dziecko. Podkreślam jeszcze raz, będziemy działać natychmiastowo. Musimy jako państwo postawić granicę - mówiła, zwracając uwagę, że pojawia się eskalacja nastrojów przeciwko obywatelom Ukrainy.
Skandal w miejskim autobusie. Zatrzymany to pracownik MZK
Oświadczenie wydał także Miejski Zakład Komunikacyjny w Bielsku-Białej, w którego autobusie doszło do zdarzenia.
"11 lipca (...) pasażer dopuścił się agresywnego zachowania wobec dziewczynek narodowości ukraińskiej. Okoliczności zdarzenia wskazują, że mogło ono mieć podłoże narodowościowe" - czytamy w komunikacie.
Spółka zapewniła, że niezwłocznie po otrzymaniu informacji zabezpieczyła nagrania z monitoringu, jak również uzyskała wyjaśnienia od kierowcy, który prowadził autobus. "Spółka pozostaje w kontakcie z policją" - zapewniono.
MZK ponadto informuje, że ustalono tożsamość osoby, która dopuściła się agresywnego zachowania. "Okazało się, że jest to pracownik spółki zatrudniony na stanowisku kierowcy, od dłuższego czasu przebywający na zwolnieniu lekarskim" - napisano.
Wobec pracownika mają zostać wyciągnięte konsekwencje służbowe, w tym zastosowane środki dyscyplinujące przewidziane przepisami prawa pracy.
"Spółka stanowczo potępia wszelkie przejawy agresji, przemocy oraz dyskryminacji, w tym zachowania motywowane uprzedzeniami wobec innych osób. Tego rodzaju postawy nie powinny mieć miejsca w przestrzeni publicznej i nie będą akceptowane przez Spółkę. Niezależnie od działań prowadzonych przez Policję, Spółka złoży zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa" - dodano.
Najnowsze ustalenia MZK wskazują, że kierowca prowadzący pojazd, po usłyszeniu dobiegających z wnętrza autobusu krzyków, zwrócił się do niego z prośbą o zachowanie spokoju. Miało to na celu odwrócenie uwagi od osób poszkodowanych.
Między kierowcą a agresywnym pasażerem doszło do wymiany słownej, a na najbliższym przystanku agresor został poproszony o opuszczenie pojazdu - informuje spółka. Dodano, że policja zabezpieczyła już monitoring, a sprawca zdarzenia został już zatrzymany. Informację potwierdza także policja.
"Spółka, działając w porozumieniu z Prezydentem Miasta Bielska-Białej, deklaruje kontakt z osobami poszkodowanymi w celu omówienia możliwych form wsparcia oraz działań zmierzających do zapewnienia im należnego zadośćuczynienia" - dodano.
Atak na dziewczynki z Ukrainy. "Reagować! Wzywać odpowiednie służby!"
Na zdarzenie zareagowało także środowisko polityczne. "Tępić! Reagować! Wzywać odpowiednie służby! Nie będą nam faszyści kraju meblować! Ukraińcy pracują na nasze PKB, płacą podatki i dzięki nim mamy dodatkowe miliardy w budżecie" - napisała w mediach społecznościowych wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy Katarzyna Kotula.
"Ten bydlak, który słownie zaatakował ukraińskie dziewczynki w Bielsku-Białej nie zaczął pierwszy. Dzielnie kontynuuje to, co zaczął Braun, Zajączkowska, Mentzen, a teraz na sztandary wziął Czarnek i Morawiecki. Takiej Polski chce ta koalicja nienawiści" - pisała z kolei Kamila Gasiuk-Pihowicz.
Posłance KO odpowiedziała Ewa Zajączkowska-Hernik. "Co za dwulicowość, dopiero mi się pani kłaniała w samolocie. Co do nienawiści: jesteście w niej mistrzami. To pani szef wymyślił sobie, by skłócać Polaków o każdą duperele, żeby nie zwracali uwagi na poważne rzeczy i myśleli, że jedyną alternatywą dla PiSu jest PO. Wszyscy won!" - napisała europosłanka.
Do zdarzenia doszło w sobotę, 11 lipca, w Bielsku-Białej. Jadące autobusem miejskim dziewczynki z Ukrainy zostały słownie zaatakowane przez mężczyznę. W wulgarnych komentarzach odnosił się on do narodowości dziewczynek.














