Reklama

Reklama

Dramat na stoku. 15-latka wjechała w budynek

Groźny wypadek na stoku w miejscowości Smoleń k. Zawiercia. Jak informują lokalne media, 15-letnia dziewczyna straciła panowanie nad nartami i wjechała w budynek sterowni. Po nastolatkę musiał przylecieć śmigłowiec LPR.

Do dramatycznego wypadku na stoku w Smoleniu (woj. śląskie) doszło w niedzielę 9 stycznia po południu.

Smoleń. Wypadek na stoku. Poszkodowana 15-latka

Pierwsze zgłoszenie służb wpłynęło do stanowiska kierowania służb w Zawierciu około godziny 14. Na miejsce zadysponowano pogotowie ratunkowe oraz patrol policji. 

Wszystko z powodu 15-letniej narciarki, która straciła panowanie nad sytuacją. Jak czytamy w serwisie zawiercie.naszemiasto.pl, 15-latka nagle wypadła z toru, zjechała z trasy narciarskiej i z dużym impetem uderzyła w znajdujący się nieopodal budynek sterowni. 

Z informacji służb wynika, że nastolatka miała jechać z ogromną prędkością. Zdaniem obserwatorów dziewczyna miała nie reagować na to, że narty prowadziły ją prosto w ścianę sterowni stoku w Smoleniu.

Reklama

Wypadek w Smoleniu. 15-latkę zabrało LPR

- Zero reakcji, zero sterowności. Nie wiem, czy to brak umiejętności i co było przyczyną wypadku, ale jakiś czas jechała prosto na budynek i nie zareagowała - mówił w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" Michał Siedlarski, właściciel stoku.

Jak przekazał mężczyzna, natychmiast zadzwonił on po pomoc służb. Do czasu przyjazdu służb nastolatką opiekowali się rodzice oraz obecni na miejscu instruktorzy narciarstwa. 

W związku z poważnym stanem poszkodowanej 15-latki zdecydowano się na wezwanie śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ze stoku w Smoleniu poszkodowana nastolatka została zabrana do Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje