Reklama

Reklama

Czesi dają pracę

Nie Irlandia, Anglia, ale Czechy - to nowy kierunek zarobkowych wyjazdów Ślązaków. W fabryce Skody można zarobić na rękę ok. 1800 zł. Do tego darmowy hotel i dopłata do obiadów...

Kasia Dąbek i Damian Manik z Gliwic - ona studentka informatyki, on przerwał naukę. W Polsce nie znaleźli pracy, więc poszukali jej w Czechach. Pierwszy raz wyjechali w październiku 2006 r., ze słownikiem polsko-czeskim. Na początku wiedzieli tylko, że "dzień dobry" to "dobry den". Trafili do fabryki Asusa w Ostrawie. Kasia testowała komputery, a Daniel pakował. Majster serdecznie ich przywitał: - Jestem Duszan, cieszę się, że tu pracujecie.

Reklama

Tak im się spodobało, że pojechali znowu, tym razem do pracy przy produkcji klocków lego. Teraz chcieliby jeszcze raz do Asusa, ale chwilowo fabryka nie ma zapotrzebowania. Wolą pracować w Czechach niż w Polsce.

- Fajnie tam jest, to takie wakacje z pracą. Praca lekka, przyjemna, blisko do Polski, a do tego naród przyjazny, pomocny. I języka się nauczyliśmy - mówi Kasia.

Czesi wolą Niemcy

W zdobyciu pracy Kasi i Damianowi pomogła czeska agencja pracy tymczasowej Trenkwalder. Od niedawna ma swoją siedzibę w Katowicach. Odwiedziliśmy ją w ubiegłym tygodniu i zanim się odezwaliśmy, już otrzymaliśmy kilka ofert pracy.

- Kladno, produkcja klocków lego, Jablonec nad Nisou: czekoladki i Mariańskie Łaźnie - produkcja wiązek kablowych. Wyjazd jeszcze we wrześniu.

My się nie zdecydowaliśmy, ale z szansy skorzysta m.in. Grzegorz Wojtaszek, mechanik, zrezygnował z pracy w zakładzie ze względu na uczulenie. - Dzisiaj jestem ostatni dzień - mówi Grzegorz.

Trenkwalder od 15 lat działa w Czechach, od niedawna w Polsce, od zeszłego roku w Katowicach. Rekrutuje do kilkudziesięciu zakładów pracy u naszych południowych sąsiadów.

- Gospodarka tam kwitnie, ale brakuje rąk do pracy. Do niedawna wystarczyło Czechów i Słowaków, ale teraz wyjeżdżają do Niemiec, tam zarobią więcej - mówi Urszula Kapała, Area Menadżer. - W Czechach pracuje więc coraz więcej Polaków, dużo ze Śląska, ze względu na bliskość do granicy.

Polki są lubiane

Oferty są przez cały rok, ale najwięcej we wrześniu i październiku, kiedy producenci np. czekoladek czy klocków lego przygotowują się do świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Właśnie zaczyna się największy boom na polskich pracowników.

W zeszłym roku z tej tylko agencji do pracy w Czechach wyjechało 2 tys. Polaków. Pracują od dwóch - trzech miesięcy, do roku, ale jest możliwość przedłużenia umowy z pracodawcą, albo agencja oferuje im inne zajęcie. Kto chce, jedzie na miesiąc do Polski, potem znowu wraca.

Na Polaków oprócz fabryki klocków lego i czekoladek Nestle, czekają m.in. fabryka samochodów Skoda, zakład produkujący meble do IKEA i wiązki kabli do bmw, Volvo i mercedesa. Czeka praca na różnych stanowiskach: prowadzenie maszyny, pakowanie, obsługa wtryskarek, produkcja części samochodów, montaż lodówek lub obróbka papieru. Wiek nieistotny - od 18 do 60 lat, kobiety i mężczyźni, wykształcenie i doświadczenie nie są wymagane.

Mężczyzn jedzie więcej, ale kobiet też dużo. Często jadą z koleżankami lub swoimi chłopakami. - Polki są lubiane. Są nauczone pracować, bezkonfliktowe, komunikatywne, jest z nimi mniej problemów - mówi Kapała.

Polacy się bawią

Mężczyźni często jeżdżą do Czech jak na wycieczkę: piją, roznoszą w pył hotele i dobrze się bawią. Dlatego kilka zakładów już wstrzymało nabór Polaków - czasem na 30 osób pięć pracowało, reszta robiła sobie wakacje. Agencja wprowadziła więc program stop alkoholowi w pracy.

- Przed wyjazdem pokazujemy alkotest i uczymy jego obsługi, żeby mieli świadomość, że w Czechach też będą ich sprawdzać, jak przyjdą do pracy - mówi Kapała.

Sprawa jest jasna - kto raz zawiódł, drugi raz nie pojedzie. System komputerowy zaznaczy go jako C: sprawiał problemy...

A ile można u naszych południowych sąsiadów zarobić? W Skodzie 1750 złotych na rękę, w Lego 1550 zł, do tego dopłata do obiadu - 5 zł, a obiad dwudaniowy kosztuje 14 koron, czyli 4 - 5 złotych. Hotel, opłacany przez pracodawcę, w odległości 20 minut od fabryki.

Praca jest legalna - pełne ubezpieczenie, odprowadzana składka emerytalna. Na początek krótkie szkolenie i do pracy. Najlepsi zostają koordynatorami i organizują pracę innym: awans, premia, dodatkowa umowa, laptop i komórka.

Wioleta Niziołek

wioleta.niziolek@echomiasta.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy