Reklama

Reklama

Czekaj tatka latka

- Najbardziej denerwuje mnie to, że przez tyle czasu mnie zwodzą. Od 2007 roku byłem w urzędzie cztery albo pięć razy, ciągle mówili mi, że załatwiają - mówi Henryk Gnyp.

Czy prywatny przedsiębiorca, chcący rozwinąć swoją działalność gospodarczą, stworzyć nowe miejsca pracy i zasilić miejską kasę podatkami od nieruchomości może liczyć na to, że władza mu to ułatwi i udzieli rzetelnych informacji?

Reklama

Na przykładzie Henryka Gnypa okazuje się, że nie zawsze.

Henryk Gnyp jest właścicielem działki przy ul. Hetmańskiej. Od piętnastu lat zajmuje się kowalstwem artystycznym. W kwietniu ubiegłego roku zwrócił się do Urzędu Miejskiego o sprzedaż gminnej działki, sąsiadującej z jego posesją.

- Sprzedaż wnioskowanej działki ułatwi w znaczny sposób zorganizowanie na tym terenie działalności gospodarczej, co przełoży się na rozwój firmy i zatrudnienie nowych pracowników - napisał we wniosku.

Sprawa wydawała się Gnypowi prosta - wydawałoby się, że w mieście, w którym od pięciu lat funkcjonuje Biuro Obsługi Inwestora, pozyskujące i wspomagające przedsiębiorców szukających działek pod swoją działalność, z dopełnieniem formalności nie będzie problemu. Nieoczekiwanie pojawiły się jednak schody. Mężczyzna przez cały rok czekał na odpowiedź. Doczekał się jej dopiero dwa miesiące temu, po ponownej pisemnej interwencji w urzędzie.

- Najbardziej denerwuje mnie to, że przez tyle czasu mnie zwodzą. Od 2007 roku byłem w urzędzie cztery albo pięć razy, ciągle mówili mi, że załatwiają - mówi. Dopiero teraz okazało się, że sprawa jest na tyle skomplikowana, że nie do załatwienia od ręki. Kiedy działkę będzie można kupić? Za miesiąc, rok, dwa? Na ten temat urzędnicy milczeli.

Problem z rzeczoną działką polega na tym, że w jej bezpośrednim sąsiedztwie znajduje się pas gruntu, będący własnością Skarbu Państwa, co powoduje brak dostępu do publicznej drogi (ul. Hetmańskiej). Dopiero po skomunalizowaniu gruntu teren należący do miasta będzie można wystawić na sprzedaż. Drugim nieodzownym warunkiem, by działka mogła zostać sprzedana jest uchwalenie planu zagospodarowania przestrzennego dla tego rejonu.

- Chcieliśmy to pozytywnie dla pana poprowadzić, ja chętnie to ureguluję - komentuje sytuację zastępca prezydenta Jacek Nowak przyznając jednocześnie, że dotychczasowe postępowanie urzędników budzi zastrzeżenia.

- Sprawę należało zamknąć i powiadomić pana, że wrócimy do niej po skomunalizowaniu działki. Ubolewam, że tak się nie stało - przyznał.

Po naszej interwencji u Nowaka Henryk Gnyp usłyszał zapewnienie, że w przyszłym tygodniu zostanie oszacowany termin, w którym gmina będzie zbywać działki przy Hetmańskiej. - Zobowiązuję się, że zapytam na jakim etapie jest komunalizacja i plan zagospodarowania przestrzennego i poinformuję, kiedy procedury będą zakończone - zadeklarował zastępca prezydenta Jacek Nowak.

as

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy